....fruuuuuuuuuuuuu................................no i poleciala dzisiaj rano moja Duza Dziewczynka do Francji na 10-dniowa wymiane uczniowska ze szkoly. Beda przebywac w nieduzej miejscowosci niedaleko Bordeaux i mam nadzieje, ze zarowno pobyt w rodzinie francuskiej, jak i program calej wycieczki przypadnie jej do gustu i wroci przynajmniej zadowolona. Najbardziej ekscytujacy byl dla niej lot samolotem, bo to pierwszy raz w zyciu........
Cala ta jej podroz obudzila we mnie wspomnienia, bo i moj pierwszy lot byl do Francji i rowniez z przesiadka w Paryzu........Oni sa grupa i bez mozliwosci zwiedzania stolicy, ja sobie natomiast wowczas tak pokombinowalam polaczenia, ze mialam 8 godzin na ekspresowe zwiedzanie Paryza, z butelka wody i przewodnikiem w reku przedreptalam kawalek miasta zaliczajac rzut oka na Katedre Notre Dame, Pola Elizejskie, Luk Triumfalny, Piramide Luwru, ale czas na wjazd na Wieze Eiffla musial byc w 100%.......zreszta bylo to pierwsze, co zrobilam po dotarciu z lotniska do miasta.
Francja kojarzy mi sie przede wszystkim z winnicami, serami i lawenda, sa to pierwsze trzy rzeczy, ktore spontanicznie do glowy mi przychodza, jak mysle o tym kraju.
Wczoraj byl taki w sumie dosc napiety dzien, bo i ostateczne pakowanie, wazenie bagazu, ostatnie zakupy, dwudziestokrotne sprawdzanie, czy ma paszport na pewno w portfelu......
Chcialam na pozegnanie zrobic jej cos , zeby miala taki lekki przedsmak kraju, do ktorego jedzie i wybor moj padl na ten chyba najbardziej popularny francuski deser, a ze w koncu droga kupna nabylam palnik do deserow i Majka calkiem niedawno przedstawila cudnie brzmiaca wersje crème brûlée, to wystarczylo mi tylko zakupic suszona lawende i przystapilam do dzialania w kuchni......
Dokonalam bardzo niewielkich zmian w proporcjach.
Lawendowo- pomaranczowy crème brûlée
Skladniki na 4 porcje:
- 300 ml smietanki kremowki
- 240 ml mleka
- 3 lyzki soku pomaranczowego
- 1 laska wanilii
- 2 lyzeczki suszonej lawendy
- otarta skorka z 1 pomaranczy (najlepiej bio)
- 50 g cukru
- 5 zoltek
Laske wanilii przeciac wzdluz na pol, wyskrobac nozem ziarenka i wszystko wrzucic do garnka z mlekiem i smietanka, dodac sok, skorke pomaranczowa i kwiaty lawendy, calosc zagotowac, ostudzic i pod przykryciem przechowywac przez noc w lodowce, zeby sie smaki wymieszaly.
Nastepnego dnia przecedzic przez sitko, zagotowac. Zoltka wymieszac w misce z cukrem i wlac do nich podgrzana mieszanke mleczno-smietanowa.
Przecedzic do kokilek, ktore nalezy ustawic w wiekszym naczyniu wypelnionym wrzaca woda do 2/3 wysokosci kokilek.
Zapiekac deser przez ok. 40 minut w uprzednio nagrzanym do 150° piekarniku.
Wyjac, wystudzic i przed podaniem najlepiej schlodzic przez kilka godzin w lodowce.
Nastepnie posypac cukrem kazda porcje i skaramelizowac przy pomocy palnika lub w piekarniku przy wlaczonej funkcji grila.
Smacznego :)
***Maju- serdecznie dziekuje....poezja..... :) :) ***