Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kuchnia niemiecka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kuchnia niemiecka. Pokaż wszystkie posty

piątek, 22 lutego 2013

Schwarzwälder Kirschtorte

Torcik szwarzwaldzki pieklam w listopadzie ubieglego roku, jakos sie nie ulozylo z opublikowaniem, wiec teraz to robie, tym bardziej, ze mamy Czekoladowy weekend :) :), do ktorego zawsze sie z checia dolaczam.



Torcik pieklam w wersji mini, czyli w formie 20-sto centymetrowej.

Skladniki:
  • 3 jajka
  • 100 g cukru
  • 75 g maki pszennej
  • 20 g skrobi
  • 25 g prawdziwego kakao
  • szczypta soli
Ponadto:
  • 250 g wisni ze sloika
  • 2-3 lyzeczki skrobi
  • 75 ml soku z wisni + dodatkowo 3 lyzki do nasaczenia biszkoptu*
  • 3-4 lyzki cukru
  • 400 ml  dobrze schlodzonej smietanki kremowki
  • 20 g gorzkiej czekolady (70%)


Wylozyc papierem forme do pieczenia.
Bialka ubic z sola na sztywna piane.Zoltka ubic na kremowo z 2 lyzkami goracej wody i cukrem, dodac do ubitych bialek i delikatnie wymieszac dodajac  make, skrobie i kakao.
Wylozyc ciasto do foremki i piec w uprzednio nagrzanym do 175° piekarniku ok. 30 minut. Wyjac i calkowicie zostawic do wystudzenia.
Wisnie dobrze osaczyc, odlozyc kilka do dekoracji, reszte wypestkowac ewentualnie. Wymieszac skrobie z 2 lyzkami soku wisniowego. Reszte soku zagotowac z 2 lazkami cukru, dodac wisnie i wymieszana ze skrobia reszte soku, wymieszac i odstawic do ostudzenia. Smietane ubic z reszta cukru.
Biszkopt jesli jest to mozliwe przeciac dwa razy. Smietana napelnic rekaw cukierniczy i na blatach ciasta (dolnym i srodkowym), uprzednio pokropionych sokiem wisniowym zrobic po trzy kregi, przestrzenie miedzy kregami smietany wypelnic zagotowanymi wisniami. Uformowac torcik, posmarowac go dookola reszta smietany, udekorowac wisniami i tarta czekolada.
Torcik przed podaniem schlodzic minimum 2 godziny.

* naturalnie zamiast soku wisniowego do nasaczenia mozna uzyc wisniowki lub innego alkoholu.

*** Ten widoczny na zdjeciu pieklam z podwojnej porcji skladnikow, inaczej nie wychodzi az tak wysoki***





Zrodlo: ksiazka "Kleine Kuchen"

czwartek, 8 listopada 2012

Bayerischer Obatzda

lub obatzder to nic innego, jak lekko pikantna pasta z sera Camembert tradycyjnie podawana w Bawarii ( i w regionach alpejskich Austrii czy Szwajcarii) z preclami (Brezn) do piwa jako zakaska w czasie Oktoberfestu , ale i nie tylko.
Najlepiej smakuje podana  z preclami lugowymi (uformowane precle zanurza sie przed pieczeniem na kilka sekund w roztworze sodowym ), ale polecam ja i do innego pieczywa.
Lata temu mieszkajac w Monachium jadlam obatzde i pamietam, ze bardzo mi nie posmakowala, ale tydzien temu bedac tam mialam okazje ponownie jej sprobowac i odebralam ja zupelnie inaczej, moze dlatego, ze byla inna....
Tradycyjnie dodaje sie do tej pasty 1-2 lyzki piwa, ale mysle, ze to kwestia gustu i prawdopodobnie przez ten dodatek wowczas mi nie posmakowala-  byla gorzkawa .....W sklepach mozna tez kupic ja z dodatkiem piwa lub bez.
Jesli woli ktos pikantniejsza wersje, to mozna uzyc intensywniejszego sera, jak np. Romadur lub innego.

Tym razem bylam nia zachwycona i postanowilam odtworzyc jej smak w berlinskim domowym zaciszu....
Testujace ja wczoraj na kolacje osoby w liczbie 2 jednoglosnie stwierdzily, ze mojej produkcji im lepiej smakuje niz przywiezony z Monachium orginal, co mnie oczywiscie ucieszylo, choc od razu bylam tego samego zdania :)
Podane (zakupione) do tego precle i rzodkiewki dopelnily calosci....




Skladniki:

  • 250 g dojrzalego Camembertu
  • 50 g serka typu Philadelfia
  • 50 g miekkiego masla
  • 1 lyzeczka  mielonej slodkiej papryki (mozna pol na pol z ostra pomieszac)
  • 1 lyzeczka ziaren kminku
  • 2 szalotki
  • sol, pieprz
  • 1-2 lyzki jasnego piwa (opcjonalnie)
  • 1/2 peczka szczypiorku (opcjonalnie)
Kminek zalac odrobina zimnej wody, zeby napecznial i zmiekl.
Camembert wraz z maslem i serkiem kremowym ugniatajac widelcem wymieszac w miseczce.
Szalotki obrac i drobniutko posiekac i zblanszowac przez 1-2 minuty w osolonej wodzie, przelac od razu lodowata woda i dobrze osaczyc na sitku.
Dodac do pasty serowej wraz z osaczonym kminkiem, papryka i ewentualnie piwem i szczypiorkiem, dobrze wymieszac, posolic i popieprzyc.
Podawac najlepiej z lugowym pieczywem i rzodkiewkami.


Zalaczam ponadto pare migawek z Monachium, ktore akurat wyjatkowo w tamten weekend nie nastrajalo spacerowo przez nagly atak zimy.....

Autorka prawie wszystkich fotek z Monachium jest moja corka  :)

.......dwa weekendy po sobie w Monachium (mysle,ze w wielu miejscach bylo podobnie...)


Widok z wiezy kosciola St.Peter na Marienplatz i Frauenkirche


i na slynny (nie tylko w München) Viktualienmarkt 







....jeszcze nieznane mi  Süßholz -czyli  lukrecja  i ponizej Zimtkartoffeln -"cynamonowe ziemniaki"



.... troche dekoracji.....










 ...tak olbrzymich prawdziwkow nie widzialam w zyciu...ponoc rosna takowe w bawarskich lasach....ciekawe....wiem juz, gdzie na grzyby za rok pojechac powinnam :)




Podziemne przejscie metra na Marienplatz


.....pyszna pizza z serami, suszonymi pomidorami, figami i rukola w Vapiano (siec restauracji w Niemczech-klik)....


..... niedzielny poranek za oknami.....

..


Zrodlo: Ksiazka : Deutsche Küche

poniedziałek, 4 czerwca 2012

Kruszonka, rabarbar i truskawki.....drozdzowe buleczki

Jakis czas temu-bedzie juz ze dwa lata- prowadzilysmy z Basia (makagigi) wymiane uwag na temat kruszonki........
Chodzilo o kruszonke, ktora pokrywa buleczki i ciasta w tutejszych piekarniach sieci Kamps, jest jej zawsze bardzo duzo i do tego dochodzi jeszcze lukier, niektore z nich sa koszmarnie slodkie, np. typowe Struselschnecken, czyli buleczki tylko z kruszonka, ale te z dodatkiem owocow juz nie smakuja  na tak przecukrzone. Basi chodzilo o te kruszonke.....
Przewertowalam dziesiatki niemieckich przepisow i w zasadzie wszedzie mniej wiecej tak samo bylo plus-minus jakis dodatkowy skladnik, ale typowa niemiecka kruszonka (Streusel) sklada sie z masla, maki i cukru (typowe-nie???i nie tylko w Niemczech-prawda???)
Wowczas wzielam sobie do serca te kruszonkowe dylematy i wyprobowalam chyba z 6 roznych, pamietam, ze eksperymentowalam z roznymi rodzajami masla, maki, mielonymi migdalami. W efekcie zadna w sumie mnie 100% nie zadowolila i jakos sie wowczas rozplynal temat....... teraz powrocil, bo Basia przypominajac mi nasz owczesny kruszonkowy dylemat zaproponowala wspolne pieczenie z kruszonka w roli glownej......
Moj wybor padl na wyszukanie czegos przypominajacego te kupowane w piekarni, chcialam zrobic buleczki z ciasta francusko-drozdzowego, jak te z jablkami (klik) ,ale w efekcie lenistwo mnie pokonalo i zostalam przy drozdzowym.......
Ciasto chyba ten moj wybor docenilo, bo tym razem nie bylo kaprysne, wyrobilo sie i wyrastalo po prostu super.
Z podanych proporcji wyszlo mi 16 genialnie smakujacych buleczek.

Dziekuje Basiu za wspolne pieczenie :)


Skladniki:


Ciasto drozdzowe:


  • 500 g maki pszennej
  • 40 g swiezych drozdzy
  • 1/4 l letniego mleka
  • 80 g rozpuszczonego masla
  • 70 g drobnego cukru
  • 1 jajko
Kruszonka:
  • 200 g maki pszennej
  • 150 g drobnego cukru
  • 2 op. cukru waniliowego
  • 125 g rozpuszczonego  masla (uzylam Kerrygold)
  • 50 g mielonych migdalow
Zagniesc wszystkie skladniki.
Na te buleczki wyszlo mi z tych proporcji troche za duzo  kruszonki, wiec mozna albo zmniejszyc ilosci skladnikow albo wykorzystac reszte kruszonki do innego wypieku lub do crumble.
Ponadto:
  • 250 g rabarbaru (umyc,osuszyc i dosc drobno pokroic)
  • 250 g truskawek (umyc, osuszyc i pokroic na cwiartki)
  • 2 rozbeltane zoltka do smarowania brzegow buleczek
  • lukier wykonany z cukru pudru i soku cytrynowego

Make wsypac do miski, zrobic dolek, do ktorego nalezy pokruszyc drozdze, posypac  je lyzeczka cukru i wlac odrobine letniego mleka, rozmieszac i odstawic w cieple miejsce, zeby urosly, nastepnie miksujac wlac reszte letniego mleka, rozpuszczone maslo i dodac jajko. Wyrabiac az ciasto bedzie gladkie i bedzie odchodzilo od scianek naczynia. Przykryc sciereczka i odstawic w cieple miejsce, aby podwoilo swoja objetosc.
Wyjac, uformowac dosc gruby walek i podzielic go na 16 kawalkow (mozna wiecej, wowczas buleczki wyjda mniejsze). Kazdy kawalek rozplaszczyc i tak uformowac, zeby na srodku bylo jakby wglebienie,a brzegi buleczki byly pelniejsze.Brzegi posmarowac zoltkiem.
Na srodek kazdej ulozyc po troche pokrojonego drobno rabarbaru i kawalki truskawki. Posypac grubo kruszonka (na zdjeciu pokazujacym buleczki przed upieczeniem sa to pierwsze egzemplarze i jest malo kruszonki, pozniejsze partie byly posypane o wiele obficiej).




Piec w uprzednio nagrzanym do 170° piekarniku ok.35 minut.
Wyjac i polukrowac.

.

niedziela, 19 lutego 2012

Königsberger Klöpse z buraczkami


Juz jakis czas temu uswiadomilam sobie, ze bardzo malo u mnie na blogu jest potraw z kuchni niemieckiej, niby nie ma ona zbyt wiele do zaoferowania, ale mieszkam tutaj ponad 17 lat, uwazam od dawna Berlin za swoje miasto i nadal traktuje potrawy kuchni niemieckiej bardzo po macoszemu.....

Moimi ulubionymi knajpkami tutaj sa tajlandzkie, chinskie, uwielbiam sushi czy potrawy kuchni orientalnej, grecka czy wloska tez maja pysznosci do zaproponowania, dobry argentynski stek nie ma sobie rownych (pomijam stek z kobe, ktory jest podobno najlepszy na swiecie, ale podejrzewam, ze ze wzgledu na jego cene, nie bedzie mi dane go kiedykolwiek sprobowac...) , ale musze przyznac, ze nie bylam nigdy w niemieckiej restauracji.....

W moim dosc dobrze zaopatrzonym kulinarnym regale ksiazkowym stoi od dobrych dwoch lat dosc gruba pozycja pod nazwa "Deutsche Küche" i postanowilam zrobic z niej w koncu uzytek i wyprobowac klasyki kuchni niemieckiej, do ktorych naleza tez Krolewieckie klopsiki (Krolewiec nalezal kiedys do Prus Wschodnich i z tamtych czasow pochodzi tez tez przepis, ktory w poczatkowej wersji byl w postaci krojonych plastrow miesa duszonych w bialym sosie).

Orginalne Krolewieckie klopsiki przyrzadzane sa z cieleciny, za ktora nie przepadam, ale absolutnie nie chcialam nic w przepisie zmieniac, naturalnie mozna je przyrzadzac rowniez z innych gatunkow mies, wazny jest sposob robienia, sos i dodatek kaparow i sardeli....

Zrobilam ich sporo, bo starczylo na prawie 3 obiady, mozna oczywiscie proporcje zmniejszyc, niezwykle delikatne, bardzo smaczne....


Skladniki na klopsiki:
  • 800 g cieleciny
  • 4 szalotki
  • 2 suche bulki
  • 300 ml mleka
  • ok. 60 g surowego wedzonego boczku
  • maly peczek zielonej pietruszki
  • 2 jajka
  • 2 lyzeczki ostrej musztardy
  • 2 lyzeczki kaparow
  • 3 posiekane drobno fileciki sardelowe
  • sol, swiezo mielony czarny pieprz
  • ok. 1 l wywaru z cieleciny (mozna zastapic wywarem warzywnym)
  • 2-3 liski laurowe
  • olej do smazenia
Bulki namoczyc w mleku. Boczek pokroic w kostke, szalotki obrac i rowniez pokroic, pietruszke posiekac.
Rozgrzac na patelni olej i podsmazyc cebulke z boczkiem, na koncu dodac posiekana natke i ostudzic, a nastepnie razem z cielecina i dobrze wycisnietymi bulkami zmielic.
Dodac jajka, kapary i posiekane sardele, doprawic muszatrda, sola,pieprzem i odstawic na 30 minut.
Po tym czasie formowac wilgotnymi rekoma nieduze okragle klopsiki. Zagotowac w garnku wywar z cieleciny lub warzyw wraz z laurowymi liskami i powkladac do niego miesne kulki, zredukowac temperature do minimum i tak podgotowywac ok. 15-20 minut.



Skladniki na sos:
  • ok.200 g pieczarek
  • 4 szalotki
  • 4 lyzeczki kaparow
  • 2 fileciki sardelowe (anchovis)
  • 6 lyzeczek maki
  • 700 ml wywaru po gotujacych sie klopsikach
  • 2-3 lyzeczki octu z bialego wina lub 100 ml bialego wina
  • 200 g creme fraiche
  • 300 g kremowki
  • 1 zoltko
  • 100 g masla
  • sol, pieprz cayenne, sok z cytryny
  • pietruszka i kapary do dekoracji
Pieczarki oczyscic, szalotki obrac, wszystko pokroic i w 2 lyzkach masla wraz z kaparami i sardelami poddusic na patelni, opruszyc maka i podlac winem lub octem, rozmieszac i chwile podgotowac, wlac wywar z klopsikow i tak dlugo gotowac, az sie caly zredukuje. Dodac creme fraiche i smietane, reszte masla, doprawic sola, pieprzem i sokiem cytrynowym. Zdjac z ognia, dodac zoltko i calosc dosc dlugo miksowac, zeby mial prawie piankowa konsystencje.
Przed podaniem posypac kaparami i posiekana pietruszka.



Salatka z buraczkow:
  • 750 g buraczkow mniej wiecej jednakowej wielkosci
  • 2 lyzeczki kminku
  • 100 g soli gruboziarnistej
  • 2-3 szalotki
  • 150 ml oleju z pestek winogron
  • 50 ml octu z czerwonego wina (z braku takowego uzylam octu z granatow)
  • 50 ml wywaru z cieleciny (mozna uzyc tego,w ktorym sie klopsiki gotowaly)
  • sol, cukier, swiezo mielony czarny pieprz
Buraczki umyc, wymieszac z sola i kminkiem, zawinac w folie aluminiowa i piec oko. 1-1,5 godziny w 150 °. Obrac i pokroic w slupki. Szalotki obrac i drobno posiekac, dodac do buraczkow, skladniki dressingu dokladnie ze soba wymieszac, doprawic i polaczyc z buraczkami najlepiej na kilka godzin przed serwowaniem.

Podawac z ryzem, ziemniakami z wody lub kluskami.


Smacznego :)



czwartek, 22 grudnia 2011

Lebkuchen.......Piernik.........


Lebkuchen i piernik to jedno i to samo tylko w roznych jezykach .......
W Niemczech swiateczne wyroby piernikowe sa nie mniej popularne niz w Polsce, kolebka ich jest Norymberga z jej slynnymi na caly swiat pierniczkami pod nazwa Nürnberger Lebkuchen
Akurat nie mialam w zasadzie zamiaru piec pierniczkow, bo w tym roku zachcialo mi sie takiego prawdziwego piernika staropolskiego z przepisu Dorotus, a ktory to przewija sie przez wiele blogow od paru lat, ale sie jednak skusilam na pierniczki, ktorych ciasto nie wymaga kilkutygodniowego lezakowania, jak to jest w przypadku wiekszosci piernikow czy tez wspomnianego piernika staropolskiego....... wiec jak najbardziej sa godne polecenia dla tych, ktorzy maja ochote na pyszne domowe pierniczki, a zapomnieli w listopadzie zagniesc ciasto do lezakowania.....
Przepis na Lebkuchen pochodzi rowniez z bloga "Moje wypieki"




PIERNIK STAROPOLSKI:

  • 500 g miodu
  • ok. 2 szkl. cukru
  • 250 g masla
  • 1 kg maki pszennej
  • 3 jajka
  • 3 plaskie lyzeczki sody oczyszczonej
  • 1/2 szkl. mleka
  • 1/2 lyzeczki soli
  • 2-3 op. przyprawy do piernikow (po 40g w opakowaniu)- mniej,jesli mamy domowa przyprawe
  • do przelozenia powidla sliwkowe i opcjonalnie bakalie
Miod, cukier i maslo podgrzac stopniowo prawie do wrzenia, tak,zeby sie wszystkie skladniki rozpuscily, wymieszac i ostudzic.
Do ochlodzonej masy dodac make, jajka, sode rozpuszona w polowie szklanki mleka, sol i przyprawe piernikowa.
Ciasto starannie wyrobic i przelozyc do kamionkowego lub emaliowanego garnka. Przykryc sciereczka i odstawic w chlodne miejsce (u mnie stalo caly czas na balkonie) na 5-6 tygodni. Ciesto jest luzne, ale po lezakowaniu stezeje i bez problemu bedzie sie rozwalkowywalo. Piec na 3-4 dni przed spozyciem.
Pieczenie:
Ciasto podzielic na trzy czesci, rozwalkowac na grubosc ok. 5 mm- ja robilam to na przycietym do rozmiarow blaszki papierze do pieczenia i nie mialam problemu z mierzeniem platow ciasta.
Piec na duzej blasze w temperaturze 160-180° ok. 20 minut.
Powtorzyc to jeszcze dwa razy i placki ochlodzic.
Placki przelozyc podgrzanymi powidlami sliwkowymi, ja dodatkowo dodalam na jedna warstwe posiekane orzechy laskowe, przykryc papierem i rownomiernie obciazyc, odstawic do skruszenia na 3-4 dni.
Piernik oblac czekolada lub lukrem, lukrowany przechowuje sie dluzej. Ciasto dlugo zachowuje swiezosc, wystarczy zawinac je w papier lub sciereczke, zeby nie wysychal.



Smacznego :)



LEBKUCHEN:


  • 250 g maki pszennej
  • 85 g zmielonych na make migdalow
  • 3 lyzeczki przyprawy do piernika
  • 1 lyzeczka mielonego cynamonu
  • 1 lyzeczka proszku do pieczenia
  • 1/2 lyzeczki sody oczyszczonej
  • 200 ml plynnego miodu
  • 85 g masla
  • 1/2 szklanki posiekanej drobno kandyzowanej skorki pomaranczowej i cytrynowej
  • dodatkowo dodalam garsc drobno posiekanych orzechow laskowych
  • ewentualnie oplatki
Wymieszac suche skladniki w misce.
W garnuszku stopniowo podgrzewac maslo z miodem, az sie maslo calkowicie rozpusci, odstawic i lekko przestudzic.
Do suchych skladnikow wlac ciepla jeszcze mase maslano-miodowa, dodac skorke i ew. orzechy, wymieszac porzadnie, zeby nie pozostaly grudki. Ciasto powinno byc lepiace, przykryc sciereczka i odstawic do calkowitego wystygniecia, po tym czasie zgestnieje ciasto.
Formowac rekoma kulki wielkosci orzechow wloskich i ukladac na blasze wylozonej papierem do pieczenia w sporych odleglosciach od siebie, bo dosc sporo rosna.
Ja ukladalam kulki ciasta na oplatkach i lekko splaszczalam je reka. Jesli ciasto za bardzo jest przy formowaniu kulek lepiace, nalezy zwilzac rece lekko woda.
Piec w uprzednio nagrzanym do 180° piekarniku przez 15 minut i raczej nie dluzej, bo wyjda zbyt kruche. Pierniczki wyciagniete prosto z piekarnika beda bardzo miekkie, nalezy odczekac kilka minut i nastepnie przeniesc je na kratke do wystudzenia. Pozniej ich wierzch kruszeje, by znowu zmieknac na drugi dzien po pokryciu lukrem.
Ja zrobilam do tych pierniczkow lukier pomaranczowy, w tym celu wymieszalam cukier puder z sokiem wycisnietym z pomaranczy. Smarujemy ciastka pedzlem lub maczamy je w lukrze i odkladamy do wyschniecia.



Smacznego :)

środa, 21 grudnia 2011

Zimtsterne


Jak wczoraj obiecalam, tak slowa dotrzymuje i podaje przepis na genialne gwiazdki cynamonowe, ktore razem z Vanillekipferl (klik) stanowia absolutny mus w moich corocznych swietcznych wypiekach, reszta sie zmienia w zaleznosci, jaka ksiazke czy czasopismo akurat w danym momencie do reki wezme i co mi pysznego akurat w oko wpadnie, ale waniliowe polksiezyce i cynamonowe gwiazdki sa zawsze......



Skladniki na ok. 40 sztuk: (w zaleznosci od wielkosci foremki)
  • 400 g mielonych migdalow
  • 3 bialka
  • 3 lyzeczki cynamonu
  • szczypta soli
  • 200 g cukru pudru (odsypac z tego troszke do maczania foremki)
  • 2 op. cukru waniliowego
  • 1 lyzka soku z cytryny
2 bialka ubic z sola na piane, nastepnie dosypywac porcjami 100 g cukru pudru i cukier waniliowy, wmieszac mielone migdaly, powstanie dosc mocno klejace ciasto, ktore partiami rozwalkowujemy miedzy dwoma warstwami folii spozywczej na grubosc ok. 1 cm i wycinamy foremka gwiazdki. Foremka bedzie sie kleic i dlatego maczamy ja w cukrze pudrze.
Gwiazdki ukladamy na wylozonej papierem blasze.
Pozostale bialko nalezy ubic na sztywna piane z dodatkiem odrobinki soli, nastepnie dodac pozostaly cukier puder i sok cytrynowy. Rozsmarowac grubo mase bezowa na gwiazdkach i piec ok. 15 minut w piekarniku nagrzanym do 150°, ale nalezy pilnowac, zeby wierzch ciastek pozostal bialy, mozna w tym celu jeszcze zmniejszyc o pare stopni temperature i wydluzyc czas pieczenia.


Smacznego :)

Zrodlo: ksiazeczka "Lieblings Weihnachtsplätzchen"

wtorek, 20 grudnia 2011

Spitzbuben


Jedne z klasycznych ciasteczek adwentowych w Niemczech, oprocz Vanillekipferl (klik) i Zimtsterne, ktore jeszcze tu zaprezentuje na pewno w tym tygodniu. Bardzo lubie tutejsza tradycje wypiekania w Adwencie ciasteczek z dziecmi. Jak Alex byla jeszcze mala, to pieklysmy zawsze w kilka osob z jej kolezankami, teraz oczywiscie tez pieke z nia, ale rzadziej....niestety......
Mimo wszystko nie wyobrazam sobie kuchni w tym okresie bez stosu metalowych puszek pelnych roznorodnych ciasteczek, ktorymi czestuje gosci, obdarowuje Bliskich i chetnie sama siegam w ciagu dnia.......


Spitzbuben to nic innego, jak przekladane marmolada ciastka z wycietym w srodku motywem. Kupilam sobie nowa foremke do wycinania ich i chcialam ja od razu wyprobowac ......


Skladniki na ok. 35 sztuk (moja foremka jest mala,wiec mi wyszlo ok.70 sztuk)
  • 250 g maki
  • 1 zoltko
  • szczypta soli
  • 150 g zimnego masla
  • 100 g drobnego cukru
  • 1 op. cukru waniliowego
  • 150 g konfitury morelowej ( ja czesc przelozylam dodatkowo truskawkowa)
  • cukier puder do posypania
Wszystkie skladniki oprocz konfitury i cukru pudru zagniesc szybko na gladkie ciasto i owiniete w folie spozywcza wlozyc do lodowki na godzine.
Po tym czasie wyjac ciasto i partiami rozwalkowywac na lekko opruszonym maka blacie na grubosc ok. 3 mm i wycinac foremka ciastka, w polowie z nich wyciac w srodku motyw, ukladac na blasze wylozonej papierem do pieczenia i piec w uprzednio nagrzanym do 180° piekarniku ok. 10-12 minut (do zezlocenia). Wyjac, ostudzic na kratce, czesc ciastek z wycietym motywem obsypac cukrem pudrem. Cale ciasteczka smarowac lekko podgrzana i w razie potrzeby przetarta przez sitko konfitura zostawiajac wolne brzegi, na wierzch delikatnie nalozyc drugie ciasteczko, leciutko docisnac i zostawic na blacie do momentu, az stezeje i wyschnie konfitura.
Przelozyc do puszki lub innego pojemnika.




Smacznego :)
Zrodlo: ksiazeczka Lieblings-Weihnachtsplätzchen

środa, 28 września 2011

Apfelplunder na Dzien Jablka






W tym roku juz sobie pare dni wczesniej zanotowalam, ze dzis przypada Dzien Jablka organizowany przez Tatter . W zeszlym roku "przespalam", ale w tym zawczasu sie przebudzilam i postanowilam dolaczyc sie.
Przy tej okazji stojac wczoraj w kuchni i robiac buleczki stwierdzilam, ze mimo, ze strasznie lubie wszelkie wypieki z jablkami, to nie wiem, dlaczego bardzo rzadko je pieke.......hmmmmm...... nie wiem....macie tez cos takiego?????
Wybor ciasta (bo to bylo pewne, ze bedzie na slodko :)) byl nielatwy, ale od dawna mialam ochote upiec pewne buleczki z jablkami, ktore czesto kupuje w tutejszej cukierni. Mieciutnie, nie za slodkie.....po prostu pyszne......
Musze Wam przyznac, ze prawie wyszly mi....prawie.....bo te ciasto w orginale jest jeszcze troche delikatniejsze od mojego i bardziej francuskie od mojego.....
Apfelplunder to jest buleczka z jablkami z ciasta francusko-drozdzowego.


Sama nie wiem, dlaczego nie wyszlo mi tak, jak w cukierni, ale w sumie niezbyt ubolewam nad tym, bo i tak rozplywaja sie w ustach, listkuja duzo mniej, moze za malo bylo walkowane, moze pozniej zbyt krotko dalam im pozniej wyrastac.......powodow moze byc wiele....

Przepis na ciasto zrobilam dokladnie taki sam i w ten sam sposob, jak na Rogale marcinskie , do tego nadzienienie z jablek i rodzynek.


Nadzienie:
  • 6-7 jablek
  • 1/2 paczki rodzynek
  • 2-3 lyzki cukru
  • 2 lyzki soku z cytryny (opcjonalnie-zalezy od kwasnosci jablek)
  • 2 lyzki masla
  • szczypta cynamonu (nie powinien byc mocno wyczuwalny, ale to zalezy od upodoban)
Jablka obrac i pokroic w kosteczke, maslo rozgrzac w garnku, wsypac cukier, chwile pozwolic mu sie rozpuscic, wsypac rodzynki i po chwili pokrojone jablka, dodac ewentualnie sok z cytryny i cynamon, pare minut mieszajac poddusic-odstawic.

Ciasto (po uprzednim lezakowaniu i wczesniejszym wyjeciu z lodowki do dalszej obrobki) rozwalkowac na prostokat o wymiarach ok. 75 x 40 cm ,przeciac wzdluz na pol i polowki na ok. 6 czesci (w sumie na 12 buleczek) - mozna je oczywiscie mniejsze zrobic wedlug upodoban, ale orginalne bulki maja wymiary ok. 15 x 10 cm.
Nalozyc po ok.2 lyzki nadzienia i zlozyc je razem dociskajac lekko brzegi, po bokach jesli zostana szpary, to nadzienie raczej nie wycieknie, najwyzej troche soku. Zrobic naciecia na dolnym brzegu ostrym nozem tak, zeby powstal "grzebien", zostawic pod przykryciem do ponownego wyrosniecia co najmniej godzine ( ja wlasnie ten blad zrobilam, ze zbyt malo dalam im czasu na ponowne wyrastanie), przed pieczeniem posmarowac buleczki jajkiem rozbeltanym z mlekiem.
Piec w uprzednio nagrzanym do 180° piekarniku 30- 35 minut.
Po wyjeciu posmarowac je lukrem (cukier puder rozrobiony sokiem z cytryny).




Smacznego :)

Buleczki te biora udzial tez w zabawie Sezon na jablka 2 :)

Edytowane 30.9.11 - kupilam go dla porownania w cukierni, ponizej orginalny
Apfelplunder