poniedziałek, 9 sierpnia 2010

Rukola.Boczek.Groszek.Jajko........salatka



Calkiem niedawno dostalam przepis od swojej kolezanki na te pyszna salatke na cieplo.
Nawet nie wiedzialam skad ona go ma,dopoki nie ujrzalam jej dzis u Majki na blogu ,tzn,nie jest identyczna,ale prawie i musze koniecznie spytac swoja kolezanke,jakie zrodlo miala ta jej salatka,bo ciekawosc mnie bedzie zzerac,ale te,ktora Majka zaprezentowala rowniez koniecznie wyprobuje dla porownania,tym bardziej,ze tam jest uzyty uwielbiany przeze mnie parmezan.

Robilam juz ja kilkakrotnie i jak dla mnie bomba i takie cos innego... moim gosciom rowniez smakowala,a przynajmniej tak mowili wycierajac kawalkiem pieczywa puste talerze po niej....
Ja robilam w dosc duzej misce na wieksza ilosc osob,wiec skladniki podaje "na oko".


Skladniki:
  • rukola
  • kilkanascie plasterkow wedzonego boczku lub bekonu
  • kilka jajek ugotowanych na polmiekko*
  • kilkanascie pomidorkow coctailowych
  • 1-2 garsci mrozonego groszku (nalezy go zblanszowac)
  • sol,pieprz
  • 2-3 lyzki dobrej oliwy
Rukole umyc i jesli ma duze liscie porwac na kawalki, na oliwie usmazyc na chrupk plasterki boczku i trzymajac w cieple-odstawic na bok.
W misce nalezy wymieszac salate z pokrojonymi pomidorkami,zblanszowanym groszkiem,poukladac na wierzchu delikatnie obrane i w miare cieple jeszcze jajka,posolic,popieprzyc i na wierzch wylac podsmazone plastry boczku (bekonu) wraz z powstalym tluszczem.
Podawac z bagietka.

* raz zrobilam z jajkami ugotowanymi w koszulkach,bo ciezko jest obierac jajka na miekko ugotowane,ale polecam ten wlasnie jednak sposob,bo osobiscie bardzo lubie tak gotowane jajka,ale w tej salatce lepiej sie sprawdzily jajka gotowane metoda tradycyjna i potem delikatnie obrane


Smacznego :)

czwartek, 5 sierpnia 2010

Bowle z arbuza



W jednym z lipcowych numerow czasopisma "Lisa" znalazlam swietny artykul o melonach lacznie z kilkoma,a dokladnie trzema przepisami na szybkie i proste przepisy do wykorzystania na upalne letnie dni,jednym z nich byl wlasnie ten,ktory dosc dlugo czekal na wykorzystnie z tego wzgledu,ze nie umialam dostac syropu z grenadiny,wszystkie byly,a tego akurat nie,ale w koncu kolezanka sie ulitowala nade mna i mi przyniosla,bo rowniez wyprobowywala te bowle,ale jej nie posmakowalo-mi wrecz przeciwnie.......Jak to sie mowi-sa smaki i smaczki i kazdy je ma indywidualnie.....
Po zrobieniu i wyprobowaniu stwierdzilam,ze jej najprawdopodobniej nie posmakowalo,bo moze nie taki tonik uzyla (ona miala Bitter Lemon) do uzupelnienia napoju lub go za duzo po prostu wlala....
...osobiscie go polecam,bo nam bardzo posmakowal.



Skladniki dla 6 osob:
  • 1/2 dojrzalego arbuza
  • 3 limetki
  • 100 ml syropu z grenadiny (np. Monin)
  • tonik
  • mieta,lod
Z arbuza powyjmowac pestki (odlozyc kilka czastek do dekoracji) i zmiksowac go razem z sokiem z limetek i syropem z grenadiny, dopelnic tonikiem wedlug wlasnego smaku.Napelnic szklanki lodem,napojem i udekorowac mieta oraz czastkami arbuza.

Smacznego :)

wtorek, 3 sierpnia 2010

............powroty i rocznice...........



.......jestem Kochani.........

........po czesci przywolana jakby przez Polke za sprawa jej dzisiejszego posta,ktory wzielam sobie osobiscie do serca i mimo to,ze wiem,ze nie o mnie pisala ,to i tak poczulam sie przywolana do tablicy ;), a po czesci rowniez przywolana zapytaniami znajomych i mniej znajomych,kiedy zobacza cos nowego u mnie......

Ciezko jest wracac po dlugiej przerwie, jak juz wypadlo sie z rytmu,ale na powrot tez przyszedl czas.......

Przeprowadzilam sie i ta dluga przerwa byla spowodowana brakiem internetu,ktory mam juz wprawdzie od 2 tygodni,ale dopiero dzis sie zmobilizowalam.....Mieszka nam sie wspaniale w nowym miejscu i mimo,ze jest jeszcze pare rzeczy do zrobienia,to na razie skupiona jestem na odpoczynku po tym calym stresie ostatnich miesiecy.



W miedzyczasie blog moj obchodzil swoja 2-ga rocznice istnienia...rety!!!! alez ten czas leci.......21 maja przed dwoma laty napisalam swoj pierwszy post na tym blogu i od tamtej pory tak wsiaklam w zycie blogowe,ze przegapilam swoja pierwsza rocznice (tak....tak...)

W olbrzymim stopniu istnieje oczywiscie dzieki Wam.....Waszym wpisom...milym komentarzom....bardzo Wam dziekuje !!!!!!!! i mam nadzieje,ze nadal bedziecie czasem
zagladac do mnie ....

Na dlugo przedtem myslalam i planowalam,co przygotuje specjalnego na te okazje,ale los rozwiazal za mnie ten dylemat,bo akurat bylam prawie w srodku przeprowadzki i wszystko bylo juz spakowane i akurat nie w glowie bylo pieczenie czy gotowanie......ale jako,ze zrobilam sobie prezent z okazji Tych urodzin w postaci nowego aparatu (dziekuje Poleczko i Maju za cenne uwagi :)) ,to przynajmniej potrenowalam z nim na kupnym torciku......



Raz jeszcze dziekuje Wam :)


niedziela, 16 maja 2010

Adana kebabs i cacik



Wiem,wiem.....ostatnio zagladam bardzo rzadko,ale juz niedlugo przeprowadzka i mysle,ze jak juz sie w koncu w naszym nowym gniazdku urzadzimy i codzienne zycie sie ustabilizuje to bede mogla regularnie bywac,pisywac i odwiedzac moich wszystkich blogowych sasiadow :)
Ale na razie jeszcze sporo pracy przed nami,bo maly remont w nowym mieszkaniu, no i przeprowadzka......

Dzis jednakze chcialabym Wam zaprezentowac nasz dzisiejszy obiad, rodem z poludnia Europy, jakos tak mnie spontanicznie wzielo na cos tureckiego....

Przepisy pochodza z ksiazki "Die türkische Küche" Sarah Woodward

Adana-Kebabs :
  • 675 g jagnieciny
  • 4 malutkie suszone straczki chili
  • 1 lyzeczka soli morskiej
  • 1 lyzeczka swiezo mielonego pieprzu
  • 2 male czerwone cebule (obrac i pokroic na kawalki)
  • 3-4 zabki czosnku (obrac)
  • 2 garsci posiekanej natki pietruszki
  • 2 cytryny pokrojone w cwiartki (ja o nich zapomnialam niestety)
  • metalowe lub drewniane patyki do szaszlykow
Wszystkie przygotowane skladniki zmielic w maszynce, doprawic i odstawic na kilka godzin,by sie aromat rozwinal, nastepnie przygotowane patyczki owinac masa miesna i grilowac z kazdej strony 4-5 minut.Cwiartki cytryn serwowac do szaszlyczkow,zeby je skropic sokiem ,ponadto beda wspaniale smakowac z sosem cacik i pieczywem.




Cacik ( bez kropeczki nad "i")
to nic innego,jak wzbogacone mieta greckie tzatzyki
  • 400 g jogurtu
  • ok. 500 g ogorka
  • 2 zabki czosnku
  • 1 lyzeczka soli morskiej
  • 1 duza szczypta cukru
  • 1 lyzeczka posiekanej miety
Ogorki obrac,wydrazyc srodki i posiekac w drobna kostke,posolic,pocukrzyc i odstawic na ok. 10 minut,nastepnie wylac powstala wode i lekko wycisnac ogorki reka i wymieszac z posiekana mieta,przecisnietym przez praske czosnkiem oraz jogurtem,podawac dobrze schlodzone.

Smacznego :)

czwartek, 15 kwietnia 2010

Babka kokosowa z mango

Powolutku zycie powraca do jako-takiej normy,jesli mozna tak o tej sytuacji powiedziec.......W niemieckich mediach po weekendzie w ogole jest niewiele na temat sobotniej katastrofy i tym bardziej (moze i na szczescie) trwajacej w tej chwili calej tej bardzo niesmacznej atmosfery .......


Dla ciala i duszy upieklam na szybko bardzo pyszna babeczke,ktora moge tylko polecic do zjedzenia z filizanka dobrej herbaty lub kawki......



Skladniki na keksowke 30 cm:
  • 1 dojrzale mango
  • 250 g masla
  • 1 op. cukru waniliowego
  • szczypta soli
  • 200 g cukru
  • 4 jajka
  • 350 g maki
  • 1 op. proszku do pieczenia
  • 50 ml mleka
  • 3 lyzki likieru kokosowego
  • 50 g + 1-2 lyzki wiorkow kokosowych
  • cukier puder,platki kokosowe do dekoracji
Mango obrac i pokroic w kostke ,1/3 w nieco wieksza i odlozyc na bok do dekoracji.
Maslo utrzec z cukrem,cukrem waniliowym i sola,nastepnie nadal ucierajac dodawac po jednym jajku.Make wymieszac z proszkiem do pieczenia i na zmiane z mlekiem i likierem dodawac ucierajac do ciasta,na koncu wmieszac 50 g wiorkow kokosowych i drobno pokrojone mango.Foremke wysmarowac maslem i wysypac wiorkami kokosowymi,wlac ciasto i piec w uprzednio nagrzanym piekarniku (175°) ok. 60 minut. Wystudzic na kratce i przed podaniem posypac cukrem pudrem (ja zapomnialam) i udekorowac platkami kokosowymi i wiekszymi kostkami mango.

Smacznego :)

sobota, 10 kwietnia 2010

..........[*]


............dla tych,co zgineli dzisiaj rano ..............

niedziela, 4 kwietnia 2010

Mazurek sliwkowy


........no i nie zdazylam przed Swietami ,ale co tam.....

Mimo,ze w tym roku Wielkanoc stanela u mnie troche bardzo " na glowie" ,a przede wszystkim jakos nie czuje w ogole tej atmosfery przez stres ostatnich miesiecy i ciagle jeszcze mase spraw do zalatwienia- to chcialam,zeby bylo choc troszke tradycyjnie i tak ........nie zabraklo bialej kielbaski kupionej i przywiezionej zawczasu z Polski i przyrzadzonej,jak u mojej Mamy, z pieczarkami w smietanie,tradycyjnej salatki jarzynowej,pieczonej karkoweczki,malutkiego mazurka i gotowanego w drugi dzien Swiat zurku.......

Przepisu na mazurek jakos w tym roku nieszczegolnie szukalam,tylko na szybko przygotowalam z przepisu podanego przez kolezanke (dzieki Paulina :) :)) ,stwierdzilam ,ze bedzie bardzo dobry i nie pomylilam sie-dla wielbicieli sliwek-idealny!!!!!



Skladniki na blache ok. 23 cm x 28 cm - ja robilam z polowy porcji
  • 3 szkl. maki pszennej
  • 250 g margaryny (ja wzielam maslo)
  • 3/4 szkl. cukru
  • 1 jajko
  • 3 lyzki posiekanych w paseczki suszonych sliwek kalifornijskich
  • szczypta soli
  • 4 lyzki dzemu sliwkowego do przybrania
  • luskane orzechy wloskie do przybrania
  • jajko do smarowania
Skladniki na ciasto zagniesc razem z pokrojonymi sliwkami i podzielic je na polowe.
Jedna czesc ciasta rozwalkowac i wylozyc natluszczona blache,z drugiej czesci formowac waleczki i poukladac wokol ciasta oraz utworzyc na ciescie kratke. Posmarowac wszystkie waleczki rozbeltanym jajkiem i podpiec w nagrzanym do 190 ° piekarniku przez 10 minut,nastepnie wyjac i wypelnic dzemem przestrzenie miedzy waleczkami i piec dalsze 15 minut,po wyjeciu udekorowac orzechami wloskimi.Ja dodatkowo udekorowalam ciasto gestym lukrem.





Zycze Wszystkim zdrowych i pogodnych Swiat Wielkanocnych!!!!!!!!!!!!

poniedziałek, 15 marca 2010

Mini-tortille z kurczakiem,mango i curry



Ostatnio zajadamy sie mango,niby nic nowego,bo moja rodzinka jest generalnie zwolennikiem tych owocow,ale ostatnio udaje mi sie w jednym sklepie (Kaisers) dostac za kazdym razem cudownie dojrzale mango,chwilke wystarczy schlodzic,obrac,pokroic i normalnie...........miod-malina........rozplywa sie w ustach......
Przedwczoraj kupilam trzy sztuki i jedno dzis wykorzystalam do zrobienia fajnej i lekkiej kolacji......

Skladniki na 4 porcje:
  • 4 tortille
  • 300 g piersi z kurczaka
  • 1 mango
  • 1 strak zoltej lub czerwonej papryki
  • 3 galazki miety *
  • 150 g naturalnego jogurtu
  • 3 lyzeczki ostrego curry **
  • sol,pieprz.oliwa do smazenia
Mieso oplukac,osuszyc i pokroic w paseczki.Mango obrac i pokroic w kosteczke,odstawic na bok,podobnie papryke. Jogurt wymieszac z 2 lyzeczkami curry,sola,pieprzem i posiekana mieta.Rozgrzac oliwe na patelni i obsmazyc 3-4 minuty przyprawiajac sola,pieprzem i reszta curry.
Tortille posmarowac jogurtem,rozlozyc porcje miesa,mango i papryki,zwinac dosc ciasno i pokroic na 2-3 cm kawalki,mozna spiac wykalaczkami.



* ja niestety zapomnialam kupic miete :( i dodalam swoja niesmiertelnie ulubiona rukole,ale nie omieszkam wyprobowac tego z dodatkiem miety

** mozna oczywiscie dac lagodne curry i nieco mniej,jesli ktos nie lubi zbyt intensywnego smaku curry




Smacznego :)

piątek, 12 marca 2010

Maki sushi



Jako,ze dzis piatek i tradycyjnie w moim domu bezmiesnie jest,to na szybko zrobilam na obiad pare najzwyklejszych maki sushi,bo jakos zrobienie ich zabiera mi najmniej czasu,moze tez dlatego,ze je robie najczesciej.

Ryz ugotowalam tym razem scisle wedlug TEGO przepisu,lacznie z podana tam proporcja -wyszedl fantastycznie,bo czesto gotuje go jednak troche po macoszemu i na oko i czesto tez wlasnie mam tego efekty,bo taki rozny ten ryz wychodzi,przewaznie bardziej kleisty niz potrzeba,a tutaj zastosowalam sie scisle do wskazowek i bylam bardzo zadowolona z efektu.......

Skladniki na 3 roladki:
  • przygotowany odpowiednio ryz
  • 3 platki alg Nori
  • kawalek swiezego lososia
  • swiezy ogorek
  • czerwona papryka
  • kawalek dymki
  • wasabi
  • marynowany imbir (do kupienia w azjatyckich sklepach)
  • sos sojowy
  • bambusowa mata do rolowania
W ten sposob robilam moje sushi.
Oczywiscie dobor dodatkow zalezy od apetytu i zasobow lodowki.

Dla laikow polecam te stronke,na ktorej mozna dokladnie sledzic etapy przyrzadzania sushi,jak rowniez znajduje sie tam mnostwo praktycznych uwag do tego tematu.


Smacznego :)

czwartek, 4 marca 2010

Miodowo-limonkowy pieczony kurczak

Juz kiedys go przylukalam u Abbry,ale ze moja corka woli klasycznie przyrzadzane miesko,to korzystajac z jej nieobecnosci siegnelam po ten zanotowany do zrobienia przepis.Wyszedl bardzo pyszniutki,bede na pewno czesciej siegala do tego sposobu przyrzadzenia.

Od swojego Dziecka dostalam piekna widokowke i dlugi list-jest szczesliwa,jezdza na nartach po pare godzin dziennie,juz widze,jaka wyczerpana wroci w sobote.....pokaze Wam,w jakim slicznym miejscu spedzaja swoj czas,a w tym budynku widocznym na zdjeciu sa zakwaterowani
Nooo,ale teraz wracam do swojego dzisiejszego obiadku ......Proporcji marynaty nie zmniejszalam,po prostu bylo jej wiecej

Skladniki :
  • 2 spore udka kurczakowe
  • sol
Udka umyc,osuszyc i natrzec sola.

Skladniki na marynate:

  • 1/4 szkl. ketchupu
  • starta skorka z 1 limetki
  • 1/4 szkl. soku z limetki
  • 1,5 lyzki miodu
  • 2 lyzki sosu sojowego
  • 4 spore zabki czosnku (przecisnac przez praske)
  • 2,5 lyzki swiezego startego imbiru
Wszystkie skladniki marynaty wymieszac i odstawic,nasolonego kurczaka natrzec czescia marynaty i odstawic przykrytego na cala noc do lodowki,a minimum na ok.6 godzin.
Po tym czasie ulozyc go na blasze i wstawic do nagrzanego do 215 ° piekarnika,podczas pieczenia czesto smarowac mieso pozostala marynata i na koniec mozna wlac na blache,to co nam zostalo.
Kurczak jest gotowy,jesli po nakluciu wyplywa z niego przezroczysty sok.

Smacznego :)

niedziela, 28 lutego 2010

Cytrynowe muffinki z malinami


....no i pojechalo mi dziecko........na caly tydzien z klasa na narty w najodleglejszy zakatek Niemiec,dalej juz tylko Austria jest.Maja przed soba caly dzien podrozy-ok.11 godzin....oj,beda dzieci zmeczone,ale wszystkie sie tak strasznie cieszyly na te wycieczke,ze niestraszne im bylo dzisiejsze wstawanie o 3.45,planowany wyjazd mial byc o 5 i co????? autobusu nie bylo.....okazalo sie,ze w centrali zapisali sobie ten wyjazd na 6 rano (dobrze,ze nie na 9.....),no i cala klasa wraz z rodzicami i nauczycielami stala prawie cala godzine czekajac na autokar,ale jak tylko przyjechal,to poszlo cale to rozczarowanie w zapomnienie i wesolo ruszyly na spotkanie zimowej przygody.......
Wczoraj wieczorem upieklam jej male conieco,zeby pamietala o kochajacej ja mamie chociaz przez pierwsze pare godzin podrozy :) :)

Skladniki na 12 muffinek :
  • 60 g masla
  • 200 g maki
  • 2 lyzeczki proszku do pieczenia
  • 1/2 lyzeczki sody oczyszczonej
  • 150 g drobnego cukru (dalam mniej,bo 120 g)
  • 1/4 lyzeczki soli
  • sok i skorka z 1 cytryny
  • ok.120 ml mleka
  • 1 duze jajko
  • 150 g malin (u mnie mrozone)
Maslo roztopic i odstawic do ostygniecia.W tym czasie wymieszac w jednej misce wszystkie suche skladniki,a do naczynia z podzialka wlac wycisniety sok z cytryny,dopelnic mlekiem do 200 ml,dodaj jajko i maslo,roztrzepac i polaczyc szybko z suchymi skladnikami.Na koncu wmieszac maliny (ja dawalam je extra na wierzch).
Napelniac do 3/4 wysokosci papilotki w formie i piec w uprzednio nagrzanym piekarniku (200°) ok.25 minut.Po wyjeciu z piekarnika nalezy zostawic muffinki jeszcze ok.10 minut w formie,bo sa bardzo miekkie.

Smacznego :)

Zrodlo: Dorotus

czwartek, 25 lutego 2010

Pate fermentee ...........trzy odslony............

Pare dni temu kilka kolezanek-blogerek praktycznie w jednym czasie zaprezentowalo fajna propozycje,ktora jest swietna alternatywa do tradycyjnej pizzy czy typowego quichu.
Juz zarabiajac ciasto klul mi sie w glowie pewnien pomysl,bo od dawien dawna mialam ochote i zbieralam sie na zrobienie typowego Flamkuchen ,jak rowniez Pissaladière ,ale tez Flamiche zaprezentowane na kilku blogach.
Ciasto przygotowalam wedlug przepisu na pate fermentee podanego przez Gospodarna Narzeczona ktore nastepnie podzielilam na trzy czesci........................

Skladniki na pate fermentee:
  • 10 g swiezych drozdzy
  • 10 g i soli
  • 500 g maki
  • 350 g wody
W misce wymieszac drozdze,sol,make i wode i wyrobic ciasto metoda Bertineta . Wyrobione juz ciasto wlozyc do miski,przykryc sciereczka i odstawic na minimum 6 godzin w temperaturze pokojowej lub na cala noc do lodowki (ale nie dluzej niz na 48 godzin) ,ciasto powinno podwoic swoja objetosc.Jesli wyrastalo w lodowce,to trzeba je wyjac na godzine przed dalsza obrobka.


odslona pierwsza........................Flamiche

  • 100 g boczku wedzonego lub pancetty w plasterkach
  • 2 srednie pory
  • 200 g gestej smietany
  • 2 jajka
  • sol,pieprz,galka muszkatolowa
  • 1 lyzka oliwy
  • ewentualnie tarty ser (Grueyere na przyklad)
Boczek pokroic w kosteczke ,pory w plasterki,rozgrzac oliwe na patelni i przysmazyc najpierw boczek,nastepnie pory,jak sie lekko przyrumienia,odstawic na bok do przestygniecia.Wymieszac w misce smietane z jajkami,dodac przestudzony boczek z porem,przyprawic sola,pieprzem i galka.
Blache natluscic i wylozyc ja ciastem ,formujac palcami,wylozyc na nie przygotowane nadzienie,wierzch posypac serem i piec w nagrzanym uprzednio piekarniku (230°) 15-20 minut.
Smakuje zarowno na cieplo,jak i na zimno.




odslona druga..............Pissaldière


bazowalam na przepisie podanym przez Liske,ale ze robilam w malej foremce 15 x 22 cm,wiec pozmniejszalam ilosc skladnikow
  • 2 duze cebule
  • maly zabek czosnku
  • 1/2 lyzeczki suszonego tymianku
  • 3 lyzki oliwy
  • 1 lyzka masla
  • kilkanascie czarnych oliwek
  • kilka filecikow anchovis
  • pieprze i sol do smaku (jednak z sola trzeba bardzo uwazac,bo anchovis sa bardzo slone-osobiscie nie uzywalam wcale soli,a i tak bylo slone)
Cebule pokroic w cienkie piorka i wrzucic na rozgrzana na patelni oliwe z maslem,dodac drobniutko posiekany czosnek i tymianek i mieszajac dlugo dusic na malutkim ogniu.Cebula musi byc miekka i lekko skaramelizowana,ale nie brazowa-przyprawic,a nastepnie lekko ostudzic.
Foremke wysmarowac oliwa i wylozyc ciastem,na nim wylozyc ostudzona cebulke,fileciki anchovis i oliwki.
Piec w 220° ok.20 minut.




odslona trzecia.................Zielona tarta z szynka
te przyrzadzilam wg wlasnego pomyslu rowniez w malej foremce 15x22 cm
  • peczek dymki
  • 1/2 cukinii
  • 1/2 pora (czesc srodkowa,czyli biala przechodzaca w zielona)
  • 5-6 pieczarek
  • 1/2 lyzeczki posiekanego drobniutko rozmarynu
  • 2 zabki czosnku
  • 2 plastry gotowanej szynki
  • 100 g creme fraiche
  • 1 jajko
  • sol,pieprz,galka muszkatolowa
  • ser tarty (u mnie Ementaler)
Dymke,por,pieczarki i cukinie pokroic na polplasterki i poddusic pare minut na rozgrzanej lyzce oliwy,dodac rozmaryn,drobno posiekany czosnek,odstawic do ostygniecia.W tym czasie rozbeltac creme fraiche z jajkiem,przyprawic sola,pieprzem i galka,wymieszac z przestudzonym nadzieniem,dodac drobno pokrojona szynke,wymieszac i wylac na uprzednio przygotowane w natluszczonej foremce ciasto,posypac serem.
Piec w 220° ok.20 minut.



Smacznego :)

P.S. ....a calkiem niedlugo zapraszam na Flammkuchen......

wtorek, 23 lutego 2010

Zupa gulaszowa z kaparami


Korzystam jeszcze z zimowej pory i paskudnej pogody za oknem i gotuje tresciwe zupki,ktore w sumie bardzo lubie, ale do zblizajacej sie wiosny juz niezbyt beda pasowac,bo przyjdzie czas na lzejsze i bardziej pachnace wiosna........

Ugotowalam troche inaczej niz zwykle,bo po pierwsze nie na wolowinie,bo jej nie mialam,a poza tym dodalam kapary,ktore nadaly calosci charakterystyczny smak,a ktorych wielbicielka jest ostatnimi czasy moja corka .......

Skladniki :
  • 500 g szynki wieprzowej
  • 4-5 ziemniakow
  • 3-4 marchewki
  • mala cukinia
  • 1/2 papryki czerwonej
  • 6-8 pieczarek
  • 1 cebula
  • 2-4 zabki czosnku
  • 1/2 sloiczka kaparow (odsaczyc)
  • lisc laurowy,ziele angielskie
  • sol,pieprz,lyzka przecieru pomidorowego,lyzka sosu Worchester
  • galazka rozmarynu
  • 1/2 szklanki wywaru grzybowego (opcjonalnie-ja akurat mialam zamrozony jeszcze z wigilijnego gotowania suszonych grzybow)
Mieso pokroic w duza kostke i zagotowac w wodzie,zebrac piane,dodac lisc laurowy,ziele,posolic,popieprzyc i gotowac dalej ,az bedzie prawie miekkie,dorzucic wtedy pokrojona marchewke,pieczarki i ziemniaki.W miedzyczasie pokroic drobno cebule i czosnek i zeszklic na odrobinie masla,dodac do gotujacej sie zupy,przyprawic sosem Worchester,dodac przecier i rozmaryn,a gdy juz beda miekkie warzywa,dodac kapary,pokrojona papryke i cukinie i w razie potrzeby raz jeszcze doprawic.
Podawac z pieczywem.

Smacznego :)

niedziela, 21 lutego 2010

Czekoladowe ciasto ze sliwkami




Znowu wpadam jak po ogien i pewnie znowu znikne,ale chyba tym razem juz na krotko..........bo wiosna tuz- tuz.......praktycznie juz na wyciagniecie reki........czuc ja mimo jeszcze mroznych temperatur,to naprawde ja juz sie czuje.....jak sie zbliza.....dodaje energi...... ,mimo zwalow brudnego sniegu na kazdym poboczu,mimo chlapy pod stopami to ONA jest blizej niz dalej...........

Prawie dwa tygodnie temu Liska zaprezentowala te pyszne ciasto,ktore wowczas tez zaraz upieklam,ale na zaprezentowanie dopiero teraz przyszedl czas,tym bardziej,ze zbieglo sie to z Czekoladowym Weekendem zorganiozowanym przez Bee.

Skladniki na forme o sr. 26-30 cm:
  • 165 g brazowego cukru
  • 280 g maki pszennej
  • 180 g masla
  • 2 lyzeczki proszku do pieczenia
  • 3 lyzki kakao
  • 1/4 lyzeczki soli
  • 200 g cukru pudru
  • 3 jajka
  • 180 ml mleka
  • 100 g gorzkiej czekolady polamanej na kawalki
  • 300 g wypestkowanych sliwek (ja mialam mrozone,ktorych nie romrazalam przed uzyciem ich do ciasta)
Forme wysmarowac maslem i wysypac tarta bulka.
Z brazowego cukru,3 lyzek masla i 3 lyzek maki zrobic kruszonke i odstawic ja na bok.
Reszte masla utrzec z cukrem pudrem,dodac jajka,wymieszac osobno make z proszkiem do pieczenia,kakao i dodawac stopniowo na zmiane z mlekiem do ucieranego ciasta oraz posiekana czekolade.
Wylac ciasto do formy,poukladac na nim sliwki przecieciem do dolu i posypac calosc przygotowana kruszonka.
Wstawic do nagrzanego uprzednio do 180° piekarnika i piec ok.60 minut,jesli sliwki maja duzo soku,to czas pieczenia moze sie do ok. 80 minut wydluzyc.Po upieczeniu zostawic ciasto do wystudzenia w piekarniku przy uchylonych drzwiczkach.

Smacznego :)

poniedziałek, 25 stycznia 2010

Torcik potrojnie czekoladowy



Jedna z trzech propozycji Gos w tym wydaniu Weekendowej Cukierenki bylo to bardzo czekoladowe ciasto,mialam tutaj troche obiekcje przez te surowe jajka,ale w sumie zima jest i raczej mniej szkodliwe chyba sa niz latem.....
Ciasto mimo,ze dosyc sporo uszczuplilam cukier bylo i tak dosc slodkie,no,ale nic dziwnego,tyleeeeee czekolady........
Pycha bylo i takie leciutenkie w smaku................

Skladniki:
Spod:
  • 150 g gorzkiej czekolady
  • 100 g masla
  • 5 jaj
  • 1 lyzka kakao
  • 175 g cukru (dalam 140 g)
Mus ciemny:
  • 100 g gorzkiej czekolady
  • 100 g masla
  • 3 jajka
  • 115 g cukru (dalam 90 g)
  • 2 lyzeczki kakao
  • 2 lyzeczki zelatyny w proszku
Mus jasny:
  • 65 g bialej czekolady
  • skorka z 1 pomaranczy
  • 115 g cukru (dalam 90 g)
  • 3 jajka
  • 2 lyzeczki zelatyny w proszku
Piekarnik rozgrzac do 180° , nasmarowac forme 20-23 cm maslem i wylozyc papierem do pieczenia.
W kapieli wodnej rozpuscic maslo z czekolada,odstawic do przestygniecia.W tym czasie ubic zoltka z kakao i dodajac czekolade z maslem dobrze wymieszac.Ubic bialka na sztywna piane i dodajac po troche cukier nadal ubijac,wymieszac piane z masa czekoladowa i wylac do foremki,wygladzic i piec ok. 25-30 minut.Wyjac ciasto i wystudzic.
Mi niestety sie zbyt malo upieklo,cos mi ostatnio piekarnik czasem plata figle :( :(

Ciemny mus zrobic w ten sam sposob,co spod ciasta dodajac na koncu rozpuszczona w 80 ml goracej wody zelatyna,wylozyc na wystudzone ciasto i odstawic na pare godzin do lodowki,zeby stezal.

Jasny mus zrobic w ten sam sposob,tylko oczywiscie bez dodadku masla tutaj.Wylozyc delikatnie na ciemny mus i wstawic do lodowki na kilka godzin.

Smacznego :)

sobota, 23 stycznia 2010

Croque-Monsieur i pewien fajny film......


.......na ktorym wczoraj bylam w kinie w sumie calkiem przypadkiem.......
Film jest swietny,lekki,taki na poprawe humoru w te krotkie i zimne dni,a Meryl Streep jak zwykle fantastyczna niezaleznie od roli,ktora gra-zdecydowanie polecam :) :)
It's complicated

W pewnym momencie Jane (Meryl Streep) serwuje Adamowi (Steve Martin) na kolacje wlasnie Croque-Monsieur................
Zaintrygowala mnie taka francuska ladna nazwa kojarzaca mi sie z krokodylem (hihi) w powiazaniu z czyms dosc prostym,jak zdazylam dojrzec na filmie........Po powrocie z kina wygooglowalam tego "krokodyla" i ze zdziwieniem zobaczylam,ze to nic innego,jak popularna i lubiana raczej przekaska znana pod nazwa "sandwicze" czy "zapiekane tosty" ...........,ale od dzisiaj bedzie miala u mnie wlasnie te krokodylowa nazwe.......

Nie pytajcie,ktora to byla godzina,jak go jadlam,ale pewnie bym nie usnela wczesniej....... :)
Przyrzadzilam go wedlug przepisu,ktory znalazlam w internecie,do tego na szybko byla salatka ze skladnikow,ktore mialam pod reka,a wiec rukola,pomidorki i plastry ogorka na slodko-kwasno.

Skladniki:
  • pieczywo tostowe lub biale pszenne (ew.odkroic skorke)
  • chuda szynka gotowana
  • ser Ementaler,Greyerzer,Bergkäse lub inny
  • maslo
Kromki pieczywa lekko podpiec w tosterze,nastepnie posmarowac maslem,przelozyc szynka i startym serem,przykryc druga kromka,ktora na wierzchu rowniez posmarowac maslem i mona dodatkowo posypac serem zoltym.
Zapiekac w 220° ok.10 minut na blasze wylozonej papierem do pieczenia,podawac z surowkami zaraz po wyjeciu z piekarnika.

Smacznego :)

czwartek, 21 stycznia 2010

Salatka w modnych kolorach


Odkad ja prawie 2 miesiace temu zobaczylam u Arka ,nie wychodzila mi z glowy.....te polaczenie kolorystyczne i lekkosc wykonania,po prostu MUSIALAM ja kiedys zrobic,a ze wczoraj prawie same wpadly mi w sklepie do reki te piekne liliowe ziemniaczki,to byl ten znak......znak dla dzisiejszej kolacji......
Moje Dziecie zazyczylo sobie z salatki tylko ziemniaki i roszponke :) i tak ja obserwujac,jak sobie te fioletowe ziemniaki wcinala,pomyslalam sobie-ilez sie zmienilo na swiecie w przeciagu powiedzmy kilkunastu lat,ilez nowych smakow przybylo,jak w sumie caly swiat kulinarny (i nie tylko oczywiscie) stoi otworem,ile nowych rzeczy co rusz naplywa do nas ze swiata,a ilez jeszcze naplynie......
Gdziez ja majac 12 lat pomyslalabym,ze istnieja do jedzenia fioletowe kartofle.........
Istnieja jednak juz od kilkuset lat,w smaku przypominaja troche zwykle ziemniaki,a troche kasztany....
No,nic......wracam do swojej kolacji i salatki zaproponowanej przez Arka :) postanowilam dorzucic dla wiekszego urozmaicenia kolorystycznego troche czerwonej papryki i cebule zamiast upiec skaramelizowalam.

Skladniki na 2 porcje:
  • 4-5 nieduzych lila ziemniaczkow (ugotowac w lupinkach w osolonej wodzie i obrac)
  • po 1/2 czerwonej i zoltej papryki
  • 1 nieduza czerwona cebula (pokrojona w osemki)
  • ze dwie garsci mieszanych salat (rukoli zapomnialam kupic,wiec u mnie byla tylko roszponka)
  • kilka-kilkanascie ziaren kaparow
  • pol glowki czosnku
  • dressing sporzadzony z oliwy,soku cytrynowego,soli i pieprzu
  • troche syropu klonowego i ciemnego octu balsamicznego do skaramelizowania cebuli
Czosnek polac oliwa ,zawinac w folie aluminiowa i piec w piekarniku rozgrzanym do ok.200° ok.30-40 minut,papryke polozyc na blasze,skropic oliwa i piec ja do momentu pojawienia sie brazowawych pecherzykow,nastepnie wyjac ja i zostawic do wystudzenia , sciagnac z niej skorke,pokroic na plasterki lub kawalki.
Pokrojona cebule zeszklic na odrobinie oliwy,dodac lyzke syropu klonowego i lyzke octu balsamicznego,razem poddusic,az ocet odparuje,odstawic.
Obrane ziemniaczki pokroic w plastry i ulozyc na talerzu razem z salata,papryka,kaparami,cebula i zabkami czosnku wyjetymi z lupinek(nie nalezy sie obawiac pieczonego czosnku,bo nie ma w ogole swojej zwyklej mocy i ostrosci) ,polac dressingiem i podawac jako przystawke lub samodzielnie jako lekka salatke kolacyjna ,jak u mnie dzisiaj :) :)

Smacznego :)

poniedziałek, 18 stycznia 2010

Weekendowa Cukiernia i Torcik marchewkowy





Jestem z powrotem..........mam nadzieje,ze juz na dobre.........

Przede wszystkim zycze wszystkim duzo zdrowia w Nowym Roku i osobiscie staruje z jedna z propozycji Gos ,ktora jest gospodynia pierwszej Weekendowej Cukierni w tym roku.

Torcik zaciekawil mnie ze wzgledu na ten krem,ktory okazal sie rewelacyjny,ciasto ogolnie bardzo dobre,ale w moim przypadku moglam pominac (nastepnym razem na pewno to zrobie) aromat migdalowy,ktory zdecydowanie mi przeszkadzal w ciescie,jesli juz,to zamienie go na aromat pomaranczowy na przyklad.......ale nastepny raz bedzie na pewno...... :)

Skladniki na forme o sr.24 cm
Ciasto:

  • 250 g maki
  • 2 lyzeczki proszku do pieczenia
  • 200 g cukru ( ja dalam 160 g)
  • cukier waniliowy
  • 1 plaska lyzeczka soli
  • 3 lyzeczki cynamonu
  • 400 g startej na drobnej tarce marchewki
  • 200 ml oleju
  • 4 jajka
  • aromat migdalowy (nastepnym razem pomine lub zastapie innym)
  • 100 g rodzynek
Krem serowy:
  • 500 g twarozku smietankowego
  • 100 g cukru pudru
  • 200 g masla
  • aromat waniliowy
  • skorka z cytryny (dodatkowo dalam sok z polowy limetki)
  • 100 g czekolady do dekoracji (mi wystarczylo 50 g)
W misce wymieszac make z proszkiem,cukrem,cukrem waniliowym,sola,cynamonem,dodac olej i miksujac dodawac po jednym jajku dokladnie ucierajac,na koncu dodac starta marchewke,aromat i rodzynki.Wymieszac i wlac do wysmarowanej maslem i ewentualnie wylozonej papierem formy.Piec w uprzednio nagrzanym do 170° piekarniku ok.60 minut.
Wyjac i zostawic do ostudzenia.
W celu przygotowania kremu stopic maslo i odstawic do przestygniecia,cukier zmiksowac z serkiem,dodac aromat i skorke z cytryny,nastepnie wlewac po troche ostudzone maslo.
Ciasto przekroic na pol,przelozyc czescia kremu,reszta posmarowac boki i wierzch torcika,nastepnie udekorowac stopiona czekolada.

Smacznego :)

czwartek, 17 grudnia 2009

Wesolych Swiat ........

.......oraz szczesliwego Nowego Roku.....................

Wszystkim czytajacym i zagladajacym tutaj zycze,aby dopisywalo Wam przede wszystkim zdrowie,bo tego sie za zadne pieniadze nie kupi , a poza tym duzo zdrowego humoru w tych nielatwych czasach,pamietajcie-usmiech jest najlepszym lekarstwem ...........

Mi jego ostatnio troche brak,bo znalazlam sie na ostrym zakrecie zycia,ale gleboko wierze,ze wroci..........a czym byloby nasze zycie bez wiary...................


wtorek, 8 grudnia 2009

Sernik Latte Macchiato


Od lata sie zbieralam do upieczenia tego sernika i dopiero Majki zabawa z kawa w roli glownej mnie zmobilizowala do stworzenia tego ladnego (mam nadzieje) serniczka :)

Skladniki na keksowke (1,4 l poj.):
  • 800 g sera (ja mialam niemiecki Schichtskäse)
  • 4 jajka
  • 6 lyzek kaszy manny
  • 75 g kwasnej smietany
  • 100 g miekkiego masla
  • 150 g drobnego cukru
  • 3 lyzki proszku Cappuccino
  • 1 lyzeczka kakao
  • aromat waniliowy (buteleczka)
  • szczypta soli
  • dodatkowo kakao do dekoracji
  • czekoladowe ziarka mocca
  • maslo i bulka tarta do formy
Proszek Cappuccino rozpuscic w 5 lyzkach goracej wody,podzielic na 2 czesci,do jednej dodac lyzeczke kakao,odstawic.
Maslo utrzec z cukrem,aromatem waniliowym i sola na kremowa mase,nastepnie caly czas ucierajac dodawac po 1 jajku ,na koncu twarog,smietane i kasze.
Forme wysmarowac maslem i wsypac bulka tarta.
Mase podzielic na 3 czesci,do jednej dodac mieszanke Cappuccino,do drugiej czesc z kakao,trzecia pozostaje biala.
Do formy wylac biala czesc masy serowej,na nia delikatnie (ja to robilam lopatka) wylozyc bezowa mase i na wierzchu brazowa (mozna oczywiscie zrobic to w odwrotnej kolejnosci).
Ciasto wstawic do nagrzanego uprzednio do 150° piekarnika (termoobieg 125°) i piec 1 godzine i 20 minut,nastepnie piekarnik wylaczyc i zostawic jeszcze 10 minut w piekarnku.Calkowicie ostudzone ciasto wyjac z form,opruszyc kakao udekorowac ziarenkami mocca.

Smaznego :)
Przepis pochodzi z czasopisma "Laura-backen ".

czwartek, 3 grudnia 2009

.....figa z makiem z pasternakiem.....

To wszystko przez Basie............

Zaczne podobnie jak ona (hihi) ,no bo coz wiecej napisac?????
Na pasternak i jego wyprobowywanie czailam sie od dawien dawna,jednak podchodzilam do niego ,jak pies do jeza,no bo ten wyglad....jak wyglada,tak pewnie smakuje (myslalam sobie....) ,a wyglada-jak wiadomo,jak korzen pietruszki,za ktorym osobiscie nie przepadam.......,ale skoro Basia napisala,ze nic bardziej mylacego ,to juz mi wystarczylo,zeby skoczyc do sklepu i zakupic pare korzeni na degustacje...............
No i Basia miala racje.......pietruszke przypomina tylko i wylacznie wygladem i to z daleka,za to zapach i smak zuuuuuuuupelnie inne sa,mysle,ze najbardziej mozna do marchewki go przyrownac,ale ma jakby delikatniejszy smak i mozna go,podobnie,jak marchewke przygotowywac.

Co do tego powiedzonka,to nawet nie wiem,skad sie wzielo,ale pamietam,ze jako dziewczynka z dwoma kitkami na glowie biegalam z kolezankami po podworku i sie tak wydzieralysmy bawiac sie......wowczas nie mialam zielonego pojecia,co oznacza slowo "pasternak",a figa kojarzyla mi sie tylko i wylacznie z zaplecionym kciukiem pomiedzy palcem wskazujacym i serdecznym,ale podobalo sie nam te wyrazenie po prostu i mysle,ze wielu dzieciom rowniez......

Zaszalalam sobie i zrobilam dwie pyszne rzeczy z uzyciem pasternaku,ktory notabene wchodzi u mnie na stale na liste ulubionych warzyw :) :)
Curry wymyslilam w potrzebie chwili i przy przegladzie lodowki,mialam jeszcze od lata taka monster-cukinie,ktora sobie lezala i czekala na zmilowanie .............. i wspomnianego Gwiazdora dania-czyli pasternak,dodalam jeszcze pare warzyw,w tym kupione w przyplywie szalu poznawczego (jak szalec,to szalec :)) bulwy topinamburu,pare przypraw i powstalo danko pod wdzieczna nazwa.....

Curry cukiniowo-pasternakowe:
  • 2-3 srednie korzenie pasternaku
  • 1/2 duzej cukinii (obrac,wydrazyc srodek)
  • 2-3 bulwy topinamburu (obrac)
  • 1 duza cebula
  • 2-3 zabki czosnku
  • 2-4 marchewek
  • 150-200 g pieczarek
  • 1 lyzeczka (lub wiecej-wg upodoban) curry -ja uzylam thai curry
  • szczypta imbiru mielonego lub swiezego
  • 1-2 szczypty mielonego kuminu
  • szczypta pieprzu Cayenn
  • 2-3 lyzki oliwy
  • sol,pieprz
  • 1 lyzka przecieru pomidorowego
Cebule pokroic drobno i zeszklic na oliwie,dodac pokrojona w plasterki marchewke,przecisniety przez praske czosnek,obrany i pokrojony w kostke topinambur* i pasternak,oczyszczone i pokrojone pieczarki,przyprawic,chwile podsmazac i nastepnie podlac woda,dodac przecier pomidorowy i dusic,az beda warzywa prawie miekkie,na koncu dodac pokrojona w kostke cukinie ,raz jeszcze ewentualnie ,jesli potrzeba-doprawic i dusic do pozadanego stopnia miekkosci.Na koniec sypnelam je garscia posiekanego koperku,ale mozna naturalnie pominac go,bo choc w sumie smakowalo,to do nazwy i charakteru curry malo pasuje.
Podawac jako danie samodzielne z bagietka lub jako jarzynke do miesa.

Na zdjeciu widac papryke,ale w ostatniej chwili rozmyslilam sie na rzecz pieczarek.



W czasie,jak sie curry robilo,to skorzystalam z przepisu Basi na :

Pasternkowe frytki na slodko:
  • 2 korzenie pasternaku
  • ok. 1 lyzki oleju
  • ok.1 lyzki dobrego miodu
  • sol,pieprz
Pasternak obrac ,przekroic i ewentualnie twardy i lykowaty srodek wyrzucic,reszte pokroic na ksztalt frytek i na podgrzanym oleju i malym ogniu smazyc nasze frytki do miekkosci,nastepnie dodac miod (ja nie mialam niestety tak pysznego miodu ,jak Basia-uzylam zwyklego miodu kwiatowego),przez chwile karamelizowac,na koncu popieprzyc i lekko posolic.


Dla mnie byla to wspaniala przegryzka (sa genialne w smaku-polecam!!!!) w oczekiwaniu na curry.......

* Topinambur- bulwy topinamburu mozna spozywac na surowo lub gotowane czy pieczone,konsystencja przypomina ziemniaka,smakiem troche marchewke ,ale ma dodatkowo lekko orzechowy posmak.
Smacznego :)

wtorek, 1 grudnia 2009

Weekendowa Piekarnia #53 i Brioche na semolinie


..........bez semoliny :( :( -bo.........niestety,obskoczylam pare sklepow i nigdzie nie bylo,a sie tak nakrecilam na ich zrobienie,ze uzylam tej samej ilosci zwyklej maki pszennej,ale semoline juz sobie zamowilam i dla porownania upieke je ponownie,jak byc powinno,bo w smaku byly pyszne i wierze,ze na semolinie beda rownie dobre :)

Poza tym to moj pierwszy udzial w Weekendowej Piekarni,wprawdzie raz juz chcialam wziasc w niej udzial i upieklam Brioszke z Neuchâtel - (hihi-tez brioszka...) ale jej nie zaprezentowalam,bo wyszla gliniasta i nie wyrosnieta :( .....choc w smaku bardzo dobra byla,no i to moje drugie ale na blogu pierwsze spotkanie z Wami w Weekendowej Piekarni-mysle,ze nie ostatnie,choc pewnie zostane przy drobniejszych wypiekach niz chleb....

Przepis na brioszki pochodzi z blogu Zapbook ,ktora ten przepis i dwa inne zaproponowala w zeszlym tygodniu w WP :)

Skladniki na 8 brioszek:
  • 600 g maki z pszenicy durum (semolina) - u mnie byla niestety zwykla pszenna
  • 60 g cukru
  • 250 ml mleka
  • 20 g drozdzy
  • 80 g masla (lub margaryny)
  • 1 jajko
  • szczypta soli
  • ekstrat waniliowy
  • gruby cukier do posypania ( u mnie byla to gruba sol,bo tak akurat lubie)
Wyrobic ciasto, az bedzie gladkie i elastyczne.Zostawic do wyrosniecia przez mniej wiecej godzine,ciasto musi powiekszyc objętosc,nastepnie degazujemy,podzielic na 8 czesci i zrobic kulki,ktore nalezy ulozyc w wysmarowanej maslem foremce.Odstawic do wyrosniecia jeszcze raz,posmarowac mlekiem i posypac grubym cukrem ( lub sola).Piec 45 min wkladajac do zimnego piekarnika na temperature 120° ,albo do nagrzanego na 180 ° i piec wtedy mniej wiecej 25 min.


Smacznego :)