wtorek, 14 września 2010

Grzyby....grzyby.......grzyby......

Jedna z wielu rzeczy,ktore wprost kocham robic jest zbieranie grzybow jesienia.W zeszlym roku bylam bardzo niepocieszona,bo praktycznie grzybow nie bylo w lesie,ale w tym roku ku mojej satysfakcji jest ich urodzaj.

Uwielbiam juz samo chodzenie po lesie i nawet moj strach przed pajakami i obrzydzenie przed rozciagnietymi pomiedzy drzewami pajeczynami nie sa w stanie zniechecic mnie do wyjazdu na grzyby i zepsuc mi tej atmosfery.Ciesze sie na wycieczke po lesie,wsluchiwanie sie w odglosy ptakow,obserwowanie przyrody dookola, no i wypatrywanie pomiedza drzewami brazowych kapelusikow,jak widac-robie to zawsze w towarzystwie aparatu....


Grzyby zbieram od wielu lat,ale zbieram tylko te ,ktore znam.Wszelakie grzyby blaszkowate sa nie dla mnie,no moze poza kurkami oczywiscie i kaniami.....
Nie znam sie na takich,ale tez nie odczuwam az takiej potrzeby rozpoznawania ich i zbierania.Jednakze marzy mi sie,zeby ktos mnie kiedys zabral w swoje tajemne miejsce rydzowe...............
W trakcie wyjazdu na grzyby wystarczaja mi w zupelnosci w koszyku tak popularne gatunki,jak prawdziwki,podgrzybki,kozaki czerwone i brazowe,maslaki......



Grzyby ,pomimo dotychczasowych przekonan o niklej wartosci odzywczej posiadaja jednak niektore witaminy, weglowodany, tluszcze,jak rowniez sole mineralne oraz mikroelementy ,ale w sumie jest ich niewiele i grzyby cenimy przede wszystkim za ich walory smakowe z tym ,ze nalezy pamietac o tym,ze grzyby sa przede wszystkim ciezkostrawne i nie zaleca sie podawania ich dzieciom czy osobom z chorobami watroby.

Wiadomo,ze sa gatunki grzybow niejadalnych czy nawet silnie trujacych ,ktore sa do zludzenia podobne do znanych grzybow jadalnych,wiec pamietac nalezy,ze zbieramy tylko grzyby,ktore znamy lub po grzybobraniu dajemy nasze zbiory do przejrzenia osobie ,ktora dobrze sie zna na nich,na szczescie poczciwego czerwonego muchomorka nie sposob pomylic z czymkolwiek jadalnym :)


Zbiory z grzybobrania-te duze oczywiscie,kiedy wracam z pelnym koszem dziele na trzy czesci.....czesc do suszenia, do przyrzadzenia na swiezo i do mrozenia.Przetworow grzybowych w sloiczkach praktycznie nie robie,choc musze przyznac,ze tym razem skusilam sie,zeby zamknac w szkle malutkie kapelusiki.

Marynowane grzybki

Grzyby susze w suszarce do warzyw i owocow,ktora kiedys zakupilismy bedac na urlopie w Polsce-super rzecz-polecam.Uwielbiam zapach suszacych sie grzybow rozchodzacy sie po calym domu i juz sie ciesze,ze bedzie zapas,z ktorego korzystam potem skwapliwie przez cala zime.

Grzyby lubie przede wszystkim na swiezo przyrzadzac,a zwlaszcza,gdy w koszyku jest sporo prawdziwkow nazbieranych,to juz popuszczam wodze fantazji....najchetniej przyrzadzalabym je i jadla trzy razy dziennie,ale jednak nawet przy prawdziwkach opamietuje sie,zeby tego nie robic swojej watrobie......I tak czesc oczyszczam, kroje w plasterki i mroze hermetycznie zamkniete w woreczkach (mam urzadzenie do foliowania i hermetycznego zamykania woreczkow) ,a czesc zostaje przyrzadzona w ciagu dwoch dni i prawie z nabozenstwem delektujemy sie tymi rzadko goszczacymi na stole pysznosciami....

W nastepnym grzybowym odcinku uracze Was,no dobrze...postaram sie Was uraczyc przysmakami,ktore zrobilam z zebranych w sobote grzybkow.....
Tymczasem na koniec chcielabym Was zaprosic na najprostsze i najsmaczniejsze danie z prawdziwkow,jakie robie od lat ,o ile oczywiscie znajde sie w posiadaniu swiezych borowikow.....


Skladniki:
  • swieze prawdziwki
  • cebula
  • oliwa
  • maslo
  • posiekana natka pietruszki
  • sol,pieprz
  • ew.parmezan
W zaleznosci ile jest grzybow uzyc 1 cala lub 1/2 cebuli,nalezy ja drobniutko posiekac i zeszklic na lyzce oliwy,nastepnie wrzucic oczyszczone i pokrojone w plasterki prawdziwki,dodac ze 2 lyzki masla i dusc grzyby ok. 20 mnut,na koniec posolic ,popieprzyc i dodac posiekana natke pietruszki,przed podaniem mozna posypac platkami parmezanu i podawac z bagietka.
Smacznego :)

czwartek, 9 września 2010

Torcik porzeczkowo-bezowy na pozegnanie lata

Taaaaak......dzis przesadzilam naszego wieloletniego kaktusa i pomimo,ze owinelam go gazeta i folia babelkowa to i tak mam malenkie igielki gdzies jeszcze w palcach,ale dobrze mi tak!!,bo wytrzymywal ze mna ten kaktus ponad 12 lat meczac sie,ale wytrwale- mimo wszystko rosnac w malej i zbyt ciasnej do dawna doniczce....ja wiem,ze kaktusy maja malo korzeni (na szczescie dla mnie...) i ze tak sobie czasem rosna w za ciasnych doniczkach tez,ale przesadzania wymagaja od czasu do czasu,a ja latami (mea culpa i jakbyscie nie widzieli,to sie naprawde czerwienie ze wstydu....) przekladalam te "operacje"-wiadomo- ze wzgledu na te igielki wlasnie i tak mijala wiosna za wiosna....rok za rokiem.....ale dziiiis nie zwracajac juz wiekszej uwagi na to,ze to juz nie ta pora roku, to kupilam specjalna ziemie do kaktusow,doniczke i zrobilam to w koncu,mam tylko nadzieje,ze moj kaktus nie padnie nagle od nadmiaru powietrza,miejsca i mineralow....Mysle,ze to przez ten brak miejsca powypuszczal przez te wszystkie lata dziesiatki malutkich "odnozek",ktore w sumie urokliwie wygladaja.....Niemniej ciesze sie,ze w koncu ma godna swojej wielkosci doniczke.....

Obiecalam w swoim ostatnim wpisie,ze mimo ogloszenia juz jesieni,to przedstawie jeszcze jedna letnia propozycje,co niniejszym czynie :)
Dla moich przemilych gosci w weekend upieklam trzy rozne ciasta,miedzy innymi
Francuskie ciasto ze sliwkami ,te -ktore dzis Wam pokaze i jeszcze jedno,ktore za pare dni Wam zaprezentuje,bo rowniez jest godne polecenia :)

Ciasto pochodzi ze wspomnianej w ostatnim wpisie ksiazki Dr.Oetker "Die belibtesten Rezepte-Backen auf dem Lande"


Torcik bezowo-porzeczkowy
Skladniki na forme o sr. 26cm:

Ciasto ucierane:
  • 100 g miekkiego masla lub margaryny (wzielam maslo)
  • 100 g cukru
  • 1 op. cukru waniliowego
  • szczypta soli
  • 2 jajka
  • 100 g maki pszennej
  • na czubek noza proszku do pieczenia
  • do opruszenia spodu ciasta po upieczeniu odrobine fixu do ubijania smietany
Do oblozenia :
  • 500 g czerwonych porzeczek
  • 125 g cukru
Na polewe:
  • 1 op. bezsmakowej przezroczystej galaretki (Tortenguss klar-mozna na Allegro kupic)
  • 30 g cukru
  • 250 ml soku z czerwonych porzeczek (mialam z czarnych)
Na beze:
  • 1 bialko
  • 50 g cukru

Maslo ubic na puszysta mase,dodac cukier,cukier waniliowy i sol,dobrze razem zmiksowac.Nastepnie dodawac jajka po jednym ubijajac je co najmniej 30 sekund,na koncu dodac maka zmieszana z proszkiem do pieczenia.Ciasto wylac do natluszczonej formy i piec w nagrzanym do 180° piekarniku przez 20-25 minut.
Porzeczki umyc,poobrywac z szypulek,wymieszac z cukrem i odstawic,zeby puscily sok.
Ciasto wyjac,ostudzic i opruszyc fixem do smietany,ma to zapobiec nadmiernemu zmiekczeniu spodu po polozeniu porzeczek.
Porzeczki odcedzic na sicie zatrzymujac sok- u mnie nie bylo co odcedzac,wiec w calosci poukladalam porzeczki na ciescie.
Te przezroczysta glazure (Tortenguss) przyrzadzic z cukrem i sokiem wedlug przepisu na opakowaniu (czyli powoli caly czas mieszajac zagotowywac na malym ogniu,az sie przezroczysta zrobi) i natychmiast zalac porzeczki,poczekac chwile,az zastygnie (zastyga bardzo szybko).
W miedzyczasie ubic bialko na sztywno,dodac cukier nadal ubijajac i napelniwszy szpryce do kremow zrobic z bialka na ciescie kwiat lub inny motyw.
Piekarnik przelaczyc na gril i ok. 10 minut zapiekac,zeby beza sie zarumienila.


Smacznego :)

poniedziałek, 6 września 2010

Francuskie ciasto sliwkowe



......nie wiem,dlaczego akurat francuskie,ale taka ma nazwe ,wiec taka tez zostawie.
Przepis pochodzi z ksiazki Dr.Oetker "Die beliebtesten Rezepte-Backen auf dem Lande" wypozyczonej ostatnio z biblioteki.Tak,tak....sama posiadam pokazny zbior ksiazek o tematyce kulinarnej,ale zawsze mi jest malo,zawsze przy okazji wizyty w ksiegarni czy bibliotece mozna mnie w koncu znalezc przy regalach z ta tematyka......
Jako,ze za oknami czuc juz zdecydowany powiew jesieni,poza tym oglosilam jesien u siebie na blogu, to prezentuje tez ciasto godne takiego nastroju, malutki powrot do lata tez bedzie niedlugo,zeby tak calkiem juz jesiennie nie zostalo.......



Skladniki na forme o sr. 26 cm:
  • 150 g miekkiego masla lub margaryny (wzielam maslo)
  • 100 g cukru
  • 1 op. prawdziwego cukru waniliowego Dr.Oetkera
  • 1 plaska lyzeczka cynamonu
  • na czubek noza mielonych gozdzikow
  • 2 jajka
  • 150 g maki pszennej
  • 1 plaska lyzeczka proszku do pieczenia Dr.Oetkera
  • 50 g mielonych migdalow
Poza tym:
  • do oproszenia ciasta dodatkowo 50 g mielonych migdalow
  • 750 g sliwek (wypestkowac,przekroic na polowki lub wieksze na cwiartki)
  • do posmarowania gotowego ciasta: 3 lyzki porzeczkowej galaretki,1 lyzka soku cytrynowego
  • 25 g posiekanych w sztyfciki migdalow
Maslo zmiksowac na kremowo stopniowo dodajac cukier,cukier waniliowy,cynamon,gozdziki tak aby powstalo jednolite ciasto.Pojedynczo dodawac jajka miksujac kazde dobre 30 sekund,nastepnie dodac make wymieszana z proszkiem do pieczenia i na koncu wmieszac mielone migdaly.
Ciasto wylac wygladzajac jego powierzchnie do natluszczonej foremki (ja wylozylam dodatkowo papierem do pieczenia).Posypac rownomiernie powierzchnie mielonymi migdalami,ulozyc sliwki nacieciami do gory i piec w uprzednio nagrzanym do 180° piekarniku okolo 35 minut.
Ciasto wyjac na kratke i natychmiast posmarowac gorace rozgrzana galaretka porzeczkowa z sokiem cytrynowym i posypac siekanymi migdalami.
Podawac z bita smietana.


Smacznego :)

czwartek, 2 września 2010

Oglaszam jesien i bawie sie w lubienie...

.........wspominajac przy okazji swoj pobyt nad Baltykiem.




Jesien oglaszam oczywiscie na razie tylko na swoim blogu,bo juz czuje ja w powietrzu, w chlodnych porankach i zmieniajacych barwe lisciach,zaczynajacych opadac kasztanach i zoledziach.......


Wiem ,ze sa grzyby i juz doczekac sie nie moge,kiedy sie bede mogla wybrac z koszem na polowy prawdziwkow,podgrzybkow tudziez kozakow,maslakow i moze kan.........
Poki co zakupilam pierwsze w tym roku dynie (swoje ulubione-Hokkaido i maslowa) i sobie czekaja na swoja kolejke zdobiac na razie stol w doborowym towarzystwie sliwek,jablek i innych owocow.

Pierwsze jesienne ciasto ze sliwkami mam za soba (wpis na dniach) i jedzac kawalek ogladam zdjecia z ostatnich dni lata.


Moze Baltyk nie jest czyms szczegolnie egzotycznym,ale ja lubie bardzo tam jezdzic i najbardziej lubie jezdzic tam poza sezonem -jesli czas pozwala,spacerowac godzinami po pustej plazy nawet w siapiacym czesto deszczu,a w tym roku wyjatkowo bylam tam w sezonie,obawialam sie troche tych tlumow na plazy i w miasteczku,ale jako,ze juz byla to prawie koncowka sierpnia,to i tlumy sie juz przerzedzily na szczescie-bylo bardzo sympatycznie-zwlaszcza,ze wspaniale towarzystwo dopisalo.....Pokaze Wam kilka swoich,moze troche "innych" fotek nadbaltyckich.....



Poza tym spotkalo mnie mile wyroznienie ze strony Majanki i Pinkcake,ktore zaprosily mnie do zabawy w lubienie przy okazji Dnia Bloga,ktory byl 31 sierpnia. Melduje sie do tablicy z niewielkim poslizgiem :)

Reguly zabawy:
- podac osobe,ktora nas zaprosila do zabawy
- wymienic 10 rzeczy,ktore lubimy
- podac 10 kolejnych blogow zapraszajac je komentarzem do zabawy

....lubie..... szum morza,plusk fal w jeziorze,odglosy wodospadu i deszczu.....
....lubie..... swoj spory zbior ksiazek kulinarnych i zagladanie do nich....
....lubie..... jazde na rowerze
....lubie..... spacery ze swoja corka
....lubie..... jesc serniki,jableczniki i inne ciasta z owocami
....lubie..... tanczyc
....lubie..... pomidory (dzien bez pomidora,to dzien stracony....)
....lubie..... swoja kotke,ktora przy kazdym moim wejsciu do kuchni zebrze o jedzenie
....lubie..... pic kawe -koniecznie z dodatkiem pol lyzeczki brazowego cukru
....lubie..... przygladac sie ludziom zastanawiajac sie jak zyja,w jakich zawodach pracuja,jak wyglada ich dzien codzienny.....

Mam nadzieje,ze nikt sie nie obrazi za przerwanie zabawy,bo musialabym do jutra siedziec,wymieniac i zapraszac te ulubione........

A wkrotce ciasto ze sliwkami :)

wtorek, 24 sierpnia 2010

....a na deser beda Rozki Babci Rozi......


Juz przed wyjazdem na urlop zapamietalam sobie do upieczenia po powrocie zaproponowane przez Basie w sierpniowym wydaniu Weekendowej Cukierni te apetycznie brzmiace rozki Babci Rozi.Myslalam,ze popelnie je w weekend,ale od rana "chodzily" po prostu za mna i przed chwila doslownie wyjelam ostatnia partie z piekarnika,a zanim ja wyjelam,to po pierwszej juz slad nie pozostal.......alez one pyszne sa.....mieciutkie.....delikatne i ta rozana konfitura...........
Na zyczenie swojego dziecka musialam czesc zrobic z inna konfitura (akurat mialam z owocow lesnych) i z Nutella,co spotkalo sie z duza aprobata jej i kolezanki,ktora akurat u niej byla.
Czego naprawde jeszcze nie potrafie,to zawijac rozki,naprawde-kazdy byl inny.......ale wazny jest smak,prawda????




Nie bede sie juz dlugo rozwodzic,napisze jedno-naprawde warto!!!!!!

Sposob wykonania skopiowalam od Basi.

Skladniki:
  • 100 ml letniego mleka
  • 50 g drozdzy
  • 5 lyzek cukru
  • 300 g maki
  • 3 zoltka
  • 150 g masla
  • konfitura z rozy lub inna
  • cukier krysztal do obtaczania rogaliczkow
Mleko, drozdze i cukier wymieszac i zostawic na kilkanascie minut zeby drozdze podrosly, nastepnie wymieszac z zoltkami i wlac do maki wymieszanej z maslem (jesli zoltka sa duze, a maslo miekkie ciasto potrzebuje dodatkowych 50g maki), zagniesc ciasto i wlozyc do glebokiego naczynia z bardzo zimna woda i czekac az ciasto wyplynie (jak nie wyplynie to wyjac po okolo 20 minutach - zwykle wyplywa, ale czasem nie chce :) Ciasto wyjac z wody, wylozyc na omaczona stolnice, podzielic ciasto na 8 czesci, walkowac okragle placki o 2-3 mm grubosci, ciac na trojkaty (kazdy krazek na 12 trojkatow), na szerszym koncu kazdego trojkata polozyc pol lyzeczki nadzienia, zwinac, szczelnie scisnac rogi, piec na zloto w temp. 175st. Po upieczeniu, jeszcze cieple, maczac gorna czesc w bialku, nastepnie w cukrze krysztale.

czwartek, 12 sierpnia 2010

Nowojorski sernik z bazyliowym cukrem



Przepis na ten sernik wykorzystalam w ramach zaproszenia gosci na parapetowke, a jako,ze nie mialam dlugo netu-jak wiecie,to fotki i przepis czekaly sobie na opublikowanie az do dzisiaj.
Sernik jest bardzo kremowy i najlepszy w smaku i konsystencji byl po 2 dniach-tak...tak...jeszcze tak dlugo kawalek zostal.....

Jednakze mialam jeden punkt zastrzezenia co do niego,a mianowicie dodanie sporej ilosci soli (1 lyzeczka),przez to sernik byl wyraznie slonawy,ale z drugiej strony jesli sie go jadlo w polaczeniu z tym bazyliowym cukrem i truskawkami,to byl bardzo smaczny i ta slonosc sie jakby rozkladala.......no,nie wiem.....kazdy musi sam zobaczyc,jak mu bedzie smakowac.....




Skladniki na foremke o sr. 22 cm :

Spod:


  • 100 g herbatnikow
  • 50 g rozpuszczonego i lekko schlodzonego masla
  • 50 g cukru
Masa serowa:
  • 375 g serka typu Philadelfia
  • 110 g cukru pudru
  • 3 zoltka
  • 1 lyzeczka soli (mozna dac mniej)
  • 2 lyzeczki mazeiny
  • 250 g kwasnej smietany
  • srodek z 1/2 laski wanilii
  • skorka starta z 1 cytryny
Dekoracja:
  • 250 g truskawek
  • 1 peczek byzylii
  • 50 g cukru
Na spod pokruszyc herbatniki i wymieszac z rozpuszczonym maslem i cukrem i wysypac nimi wylozona papierem forme,lekko ugniesc,ufiormowac okolo 1 cm brzeg.
Wszystkie skladniki na mase serowa dokladnie wymieszac i wylac na przygotowany spod.Przykryc folia aluminiowa i tak piec ok. godziny w 150°.
Wyjac i najlepiej przez noc zostawic do ostygniecia.
Truskawki umyc.
Bazylie umyc,osuszyc i poodrywane listki utluc w mozdzierzu razem z cukrem (ja miksowalam i dlatego dosc plynny wyszedl).
Kawalki sernika przed podaniem udekorowac lyzka bazyliowego cukru i podawac z truskawkami.
Smacznego :)

Przepis pochodzi z ksiazki "Backschule Step by Step"

poniedziałek, 9 sierpnia 2010

Rukola.Boczek.Groszek.Jajko........salatka



Calkiem niedawno dostalam przepis od swojej kolezanki na te pyszna salatke na cieplo.
Nawet nie wiedzialam skad ona go ma,dopoki nie ujrzalam jej dzis u Majki na blogu ,tzn,nie jest identyczna,ale prawie i musze koniecznie spytac swoja kolezanke,jakie zrodlo miala ta jej salatka,bo ciekawosc mnie bedzie zzerac,ale te,ktora Majka zaprezentowala rowniez koniecznie wyprobuje dla porownania,tym bardziej,ze tam jest uzyty uwielbiany przeze mnie parmezan.

Robilam juz ja kilkakrotnie i jak dla mnie bomba i takie cos innego... moim gosciom rowniez smakowala,a przynajmniej tak mowili wycierajac kawalkiem pieczywa puste talerze po niej....
Ja robilam w dosc duzej misce na wieksza ilosc osob,wiec skladniki podaje "na oko".


Skladniki:
  • rukola
  • kilkanascie plasterkow wedzonego boczku lub bekonu
  • kilka jajek ugotowanych na polmiekko*
  • kilkanascie pomidorkow coctailowych
  • 1-2 garsci mrozonego groszku (nalezy go zblanszowac)
  • sol,pieprz
  • 2-3 lyzki dobrej oliwy
Rukole umyc i jesli ma duze liscie porwac na kawalki, na oliwie usmazyc na chrupk plasterki boczku i trzymajac w cieple-odstawic na bok.
W misce nalezy wymieszac salate z pokrojonymi pomidorkami,zblanszowanym groszkiem,poukladac na wierzchu delikatnie obrane i w miare cieple jeszcze jajka,posolic,popieprzyc i na wierzch wylac podsmazone plastry boczku (bekonu) wraz z powstalym tluszczem.
Podawac z bagietka.

* raz zrobilam z jajkami ugotowanymi w koszulkach,bo ciezko jest obierac jajka na miekko ugotowane,ale polecam ten wlasnie jednak sposob,bo osobiscie bardzo lubie tak gotowane jajka,ale w tej salatce lepiej sie sprawdzily jajka gotowane metoda tradycyjna i potem delikatnie obrane


Smacznego :)

czwartek, 5 sierpnia 2010

Bowle z arbuza



W jednym z lipcowych numerow czasopisma "Lisa" znalazlam swietny artykul o melonach lacznie z kilkoma,a dokladnie trzema przepisami na szybkie i proste przepisy do wykorzystania na upalne letnie dni,jednym z nich byl wlasnie ten,ktory dosc dlugo czekal na wykorzystnie z tego wzgledu,ze nie umialam dostac syropu z grenadiny,wszystkie byly,a tego akurat nie,ale w koncu kolezanka sie ulitowala nade mna i mi przyniosla,bo rowniez wyprobowywala te bowle,ale jej nie posmakowalo-mi wrecz przeciwnie.......Jak to sie mowi-sa smaki i smaczki i kazdy je ma indywidualnie.....
Po zrobieniu i wyprobowaniu stwierdzilam,ze jej najprawdopodobniej nie posmakowalo,bo moze nie taki tonik uzyla (ona miala Bitter Lemon) do uzupelnienia napoju lub go za duzo po prostu wlala....
...osobiscie go polecam,bo nam bardzo posmakowal.



Skladniki dla 6 osob:
  • 1/2 dojrzalego arbuza
  • 3 limetki
  • 100 ml syropu z grenadiny (np. Monin)
  • tonik
  • mieta,lod
Z arbuza powyjmowac pestki (odlozyc kilka czastek do dekoracji) i zmiksowac go razem z sokiem z limetek i syropem z grenadiny, dopelnic tonikiem wedlug wlasnego smaku.Napelnic szklanki lodem,napojem i udekorowac mieta oraz czastkami arbuza.

Smacznego :)

wtorek, 3 sierpnia 2010

............powroty i rocznice...........



.......jestem Kochani.........

........po czesci przywolana jakby przez Polke za sprawa jej dzisiejszego posta,ktory wzielam sobie osobiscie do serca i mimo to,ze wiem,ze nie o mnie pisala ,to i tak poczulam sie przywolana do tablicy ;), a po czesci rowniez przywolana zapytaniami znajomych i mniej znajomych,kiedy zobacza cos nowego u mnie......

Ciezko jest wracac po dlugiej przerwie, jak juz wypadlo sie z rytmu,ale na powrot tez przyszedl czas.......

Przeprowadzilam sie i ta dluga przerwa byla spowodowana brakiem internetu,ktory mam juz wprawdzie od 2 tygodni,ale dopiero dzis sie zmobilizowalam.....Mieszka nam sie wspaniale w nowym miejscu i mimo,ze jest jeszcze pare rzeczy do zrobienia,to na razie skupiona jestem na odpoczynku po tym calym stresie ostatnich miesiecy.



W miedzyczasie blog moj obchodzil swoja 2-ga rocznice istnienia...rety!!!! alez ten czas leci.......21 maja przed dwoma laty napisalam swoj pierwszy post na tym blogu i od tamtej pory tak wsiaklam w zycie blogowe,ze przegapilam swoja pierwsza rocznice (tak....tak...)

W olbrzymim stopniu istnieje oczywiscie dzieki Wam.....Waszym wpisom...milym komentarzom....bardzo Wam dziekuje !!!!!!!! i mam nadzieje,ze nadal bedziecie czasem
zagladac do mnie ....

Na dlugo przedtem myslalam i planowalam,co przygotuje specjalnego na te okazje,ale los rozwiazal za mnie ten dylemat,bo akurat bylam prawie w srodku przeprowadzki i wszystko bylo juz spakowane i akurat nie w glowie bylo pieczenie czy gotowanie......ale jako,ze zrobilam sobie prezent z okazji Tych urodzin w postaci nowego aparatu (dziekuje Poleczko i Maju za cenne uwagi :)) ,to przynajmniej potrenowalam z nim na kupnym torciku......



Raz jeszcze dziekuje Wam :)


niedziela, 16 maja 2010

Adana kebabs i cacik



Wiem,wiem.....ostatnio zagladam bardzo rzadko,ale juz niedlugo przeprowadzka i mysle,ze jak juz sie w koncu w naszym nowym gniazdku urzadzimy i codzienne zycie sie ustabilizuje to bede mogla regularnie bywac,pisywac i odwiedzac moich wszystkich blogowych sasiadow :)
Ale na razie jeszcze sporo pracy przed nami,bo maly remont w nowym mieszkaniu, no i przeprowadzka......

Dzis jednakze chcialabym Wam zaprezentowac nasz dzisiejszy obiad, rodem z poludnia Europy, jakos tak mnie spontanicznie wzielo na cos tureckiego....

Przepisy pochodza z ksiazki "Die türkische Küche" Sarah Woodward

Adana-Kebabs :
  • 675 g jagnieciny
  • 4 malutkie suszone straczki chili
  • 1 lyzeczka soli morskiej
  • 1 lyzeczka swiezo mielonego pieprzu
  • 2 male czerwone cebule (obrac i pokroic na kawalki)
  • 3-4 zabki czosnku (obrac)
  • 2 garsci posiekanej natki pietruszki
  • 2 cytryny pokrojone w cwiartki (ja o nich zapomnialam niestety)
  • metalowe lub drewniane patyki do szaszlykow
Wszystkie przygotowane skladniki zmielic w maszynce, doprawic i odstawic na kilka godzin,by sie aromat rozwinal, nastepnie przygotowane patyczki owinac masa miesna i grilowac z kazdej strony 4-5 minut.Cwiartki cytryn serwowac do szaszlyczkow,zeby je skropic sokiem ,ponadto beda wspaniale smakowac z sosem cacik i pieczywem.




Cacik ( bez kropeczki nad "i")
to nic innego,jak wzbogacone mieta greckie tzatzyki
  • 400 g jogurtu
  • ok. 500 g ogorka
  • 2 zabki czosnku
  • 1 lyzeczka soli morskiej
  • 1 duza szczypta cukru
  • 1 lyzeczka posiekanej miety
Ogorki obrac,wydrazyc srodki i posiekac w drobna kostke,posolic,pocukrzyc i odstawic na ok. 10 minut,nastepnie wylac powstala wode i lekko wycisnac ogorki reka i wymieszac z posiekana mieta,przecisnietym przez praske czosnkiem oraz jogurtem,podawac dobrze schlodzone.

Smacznego :)

czwartek, 15 kwietnia 2010

Babka kokosowa z mango

Powolutku zycie powraca do jako-takiej normy,jesli mozna tak o tej sytuacji powiedziec.......W niemieckich mediach po weekendzie w ogole jest niewiele na temat sobotniej katastrofy i tym bardziej (moze i na szczescie) trwajacej w tej chwili calej tej bardzo niesmacznej atmosfery .......


Dla ciala i duszy upieklam na szybko bardzo pyszna babeczke,ktora moge tylko polecic do zjedzenia z filizanka dobrej herbaty lub kawki......



Skladniki na keksowke 30 cm:
  • 1 dojrzale mango
  • 250 g masla
  • 1 op. cukru waniliowego
  • szczypta soli
  • 200 g cukru
  • 4 jajka
  • 350 g maki
  • 1 op. proszku do pieczenia
  • 50 ml mleka
  • 3 lyzki likieru kokosowego
  • 50 g + 1-2 lyzki wiorkow kokosowych
  • cukier puder,platki kokosowe do dekoracji
Mango obrac i pokroic w kostke ,1/3 w nieco wieksza i odlozyc na bok do dekoracji.
Maslo utrzec z cukrem,cukrem waniliowym i sola,nastepnie nadal ucierajac dodawac po jednym jajku.Make wymieszac z proszkiem do pieczenia i na zmiane z mlekiem i likierem dodawac ucierajac do ciasta,na koncu wmieszac 50 g wiorkow kokosowych i drobno pokrojone mango.Foremke wysmarowac maslem i wysypac wiorkami kokosowymi,wlac ciasto i piec w uprzednio nagrzanym piekarniku (175°) ok. 60 minut. Wystudzic na kratce i przed podaniem posypac cukrem pudrem (ja zapomnialam) i udekorowac platkami kokosowymi i wiekszymi kostkami mango.

Smacznego :)

sobota, 10 kwietnia 2010

..........[*]


............dla tych,co zgineli dzisiaj rano ..............

niedziela, 4 kwietnia 2010

Mazurek sliwkowy


........no i nie zdazylam przed Swietami ,ale co tam.....

Mimo,ze w tym roku Wielkanoc stanela u mnie troche bardzo " na glowie" ,a przede wszystkim jakos nie czuje w ogole tej atmosfery przez stres ostatnich miesiecy i ciagle jeszcze mase spraw do zalatwienia- to chcialam,zeby bylo choc troszke tradycyjnie i tak ........nie zabraklo bialej kielbaski kupionej i przywiezionej zawczasu z Polski i przyrzadzonej,jak u mojej Mamy, z pieczarkami w smietanie,tradycyjnej salatki jarzynowej,pieczonej karkoweczki,malutkiego mazurka i gotowanego w drugi dzien Swiat zurku.......

Przepisu na mazurek jakos w tym roku nieszczegolnie szukalam,tylko na szybko przygotowalam z przepisu podanego przez kolezanke (dzieki Paulina :) :)) ,stwierdzilam ,ze bedzie bardzo dobry i nie pomylilam sie-dla wielbicieli sliwek-idealny!!!!!



Skladniki na blache ok. 23 cm x 28 cm - ja robilam z polowy porcji
  • 3 szkl. maki pszennej
  • 250 g margaryny (ja wzielam maslo)
  • 3/4 szkl. cukru
  • 1 jajko
  • 3 lyzki posiekanych w paseczki suszonych sliwek kalifornijskich
  • szczypta soli
  • 4 lyzki dzemu sliwkowego do przybrania
  • luskane orzechy wloskie do przybrania
  • jajko do smarowania
Skladniki na ciasto zagniesc razem z pokrojonymi sliwkami i podzielic je na polowe.
Jedna czesc ciasta rozwalkowac i wylozyc natluszczona blache,z drugiej czesci formowac waleczki i poukladac wokol ciasta oraz utworzyc na ciescie kratke. Posmarowac wszystkie waleczki rozbeltanym jajkiem i podpiec w nagrzanym do 190 ° piekarniku przez 10 minut,nastepnie wyjac i wypelnic dzemem przestrzenie miedzy waleczkami i piec dalsze 15 minut,po wyjeciu udekorowac orzechami wloskimi.Ja dodatkowo udekorowalam ciasto gestym lukrem.





Zycze Wszystkim zdrowych i pogodnych Swiat Wielkanocnych!!!!!!!!!!!!

poniedziałek, 15 marca 2010

Mini-tortille z kurczakiem,mango i curry



Ostatnio zajadamy sie mango,niby nic nowego,bo moja rodzinka jest generalnie zwolennikiem tych owocow,ale ostatnio udaje mi sie w jednym sklepie (Kaisers) dostac za kazdym razem cudownie dojrzale mango,chwilke wystarczy schlodzic,obrac,pokroic i normalnie...........miod-malina........rozplywa sie w ustach......
Przedwczoraj kupilam trzy sztuki i jedno dzis wykorzystalam do zrobienia fajnej i lekkiej kolacji......

Skladniki na 4 porcje:
  • 4 tortille
  • 300 g piersi z kurczaka
  • 1 mango
  • 1 strak zoltej lub czerwonej papryki
  • 3 galazki miety *
  • 150 g naturalnego jogurtu
  • 3 lyzeczki ostrego curry **
  • sol,pieprz.oliwa do smazenia
Mieso oplukac,osuszyc i pokroic w paseczki.Mango obrac i pokroic w kosteczke,odstawic na bok,podobnie papryke. Jogurt wymieszac z 2 lyzeczkami curry,sola,pieprzem i posiekana mieta.Rozgrzac oliwe na patelni i obsmazyc 3-4 minuty przyprawiajac sola,pieprzem i reszta curry.
Tortille posmarowac jogurtem,rozlozyc porcje miesa,mango i papryki,zwinac dosc ciasno i pokroic na 2-3 cm kawalki,mozna spiac wykalaczkami.



* ja niestety zapomnialam kupic miete :( i dodalam swoja niesmiertelnie ulubiona rukole,ale nie omieszkam wyprobowac tego z dodatkiem miety

** mozna oczywiscie dac lagodne curry i nieco mniej,jesli ktos nie lubi zbyt intensywnego smaku curry




Smacznego :)

piątek, 12 marca 2010

Maki sushi



Jako,ze dzis piatek i tradycyjnie w moim domu bezmiesnie jest,to na szybko zrobilam na obiad pare najzwyklejszych maki sushi,bo jakos zrobienie ich zabiera mi najmniej czasu,moze tez dlatego,ze je robie najczesciej.

Ryz ugotowalam tym razem scisle wedlug TEGO przepisu,lacznie z podana tam proporcja -wyszedl fantastycznie,bo czesto gotuje go jednak troche po macoszemu i na oko i czesto tez wlasnie mam tego efekty,bo taki rozny ten ryz wychodzi,przewaznie bardziej kleisty niz potrzeba,a tutaj zastosowalam sie scisle do wskazowek i bylam bardzo zadowolona z efektu.......

Skladniki na 3 roladki:
  • przygotowany odpowiednio ryz
  • 3 platki alg Nori
  • kawalek swiezego lososia
  • swiezy ogorek
  • czerwona papryka
  • kawalek dymki
  • wasabi
  • marynowany imbir (do kupienia w azjatyckich sklepach)
  • sos sojowy
  • bambusowa mata do rolowania
W ten sposob robilam moje sushi.
Oczywiscie dobor dodatkow zalezy od apetytu i zasobow lodowki.

Dla laikow polecam te stronke,na ktorej mozna dokladnie sledzic etapy przyrzadzania sushi,jak rowniez znajduje sie tam mnostwo praktycznych uwag do tego tematu.


Smacznego :)

czwartek, 4 marca 2010

Miodowo-limonkowy pieczony kurczak

Juz kiedys go przylukalam u Abbry,ale ze moja corka woli klasycznie przyrzadzane miesko,to korzystajac z jej nieobecnosci siegnelam po ten zanotowany do zrobienia przepis.Wyszedl bardzo pyszniutki,bede na pewno czesciej siegala do tego sposobu przyrzadzenia.

Od swojego Dziecka dostalam piekna widokowke i dlugi list-jest szczesliwa,jezdza na nartach po pare godzin dziennie,juz widze,jaka wyczerpana wroci w sobote.....pokaze Wam,w jakim slicznym miejscu spedzaja swoj czas,a w tym budynku widocznym na zdjeciu sa zakwaterowani
Nooo,ale teraz wracam do swojego dzisiejszego obiadku ......Proporcji marynaty nie zmniejszalam,po prostu bylo jej wiecej

Skladniki :
  • 2 spore udka kurczakowe
  • sol
Udka umyc,osuszyc i natrzec sola.

Skladniki na marynate:

  • 1/4 szkl. ketchupu
  • starta skorka z 1 limetki
  • 1/4 szkl. soku z limetki
  • 1,5 lyzki miodu
  • 2 lyzki sosu sojowego
  • 4 spore zabki czosnku (przecisnac przez praske)
  • 2,5 lyzki swiezego startego imbiru
Wszystkie skladniki marynaty wymieszac i odstawic,nasolonego kurczaka natrzec czescia marynaty i odstawic przykrytego na cala noc do lodowki,a minimum na ok.6 godzin.
Po tym czasie ulozyc go na blasze i wstawic do nagrzanego do 215 ° piekarnika,podczas pieczenia czesto smarowac mieso pozostala marynata i na koniec mozna wlac na blache,to co nam zostalo.
Kurczak jest gotowy,jesli po nakluciu wyplywa z niego przezroczysty sok.

Smacznego :)