czwartek, 23 grudnia 2010

Swiateczne zyczenia i crossies na przegryzke

Za 3 godzinki wyruszam do Polski na Swieta i chcialabym wszystkim zlozyc zyczenia zdrowych i spokojnych Swiat Bozego Narodzenia,wspanialej atmosfery i cudownych spotkan z rodzina i przyjaciolmi, no i oczywiscie pysznosci na stolach,o ktorych mam nadzieje poczytac u Was po powrocie :)




Na szybko przed samym wyjazdem do Polski chcialabym podzielic sie z Wami fajnymi pralinkami,sa bardzo szybkie w wykonaniu,a jesli ktos nie ma pomyslu na prezent ,to jak najbardziej sie nadadza jako przegryzka do lampki czerwonego wina.


Skladniki na ok.25 sztuk:
  • 120 g migdalow pokrojonych w sztyfciki
  • 1 lyzeczka soli Fleur de sel
  • 80 g gorzekiej kuwertury lub czekolady (70% kakao)
  • 2 lyzki masla

Czekolade posiekac i roztopic w kapieli wodnej.Maslo rozgrzac na patelni ,wrzucic migdaly,sol i ciagle mieszajac prazyc na zloty kolor,nastepnie osaczyc na reczniku papierowym,wymieszac z rozpuszczona czekolada i ok. 10 minut odczekac,zeby czekolada zaczela gestniec.Dwoma lyzeczkami uformowac na blasze ok. 25 pralinek i zostawic do zastygniecia.







Chcialabym je rowniez dolaczyc do zabawy Swiateczne Prezenty ,ktora organizuje Cudawianki.

czwartek, 16 grudnia 2010

Topinambur....Tymianek..... i moj pierwszy chleb

Alez jestem dumna z siebie!!!!! Upieklam swoj pierwszy wlasnorecznie zrobiony chlebus :) ,tzn. pieklam kiedys z gotowych chlebowych mieszanek,ale to sie nie liczy-wiadomo :)

HURAAAAAAAAAAA!!! pierwsze koty za ploty,jak sie to mowi :) Nie jest to jeszcze to,co bym chciala,czyli upiec kiedys chleb na zakwasie,ale poczatek jest dokonany i mysle,ze malutkimi kroczkami dojde i do zakwasowego pieczywa**.
Przepis na ten chleb znalazlam w czasopismie "Essen&Trinken" i wydal mi sie na tyle atrakcyjny i niezbyt skomplikowany przy tym,zeby sie na niego zdecydowac.



Za to efekt mnie rzucil na kolana,co na pewno nie bylo tez bez znaczenia,ze to moj pierwszy prawdziwy wypiek byl i bylam po prostu oczarowana tym peknieciem na chlebku,ktore bylo skutkiem niedokladnego wyrobienia kuli do wyrastania w koszyczku,ale jak dla mnie wlasnie w tej niedoskonalosci byl idealny........a jak dodam,ze mial fantastycznie chrupiaca skorke,to juz w ogole byl doskonaly w tym momencie :) :)



Moja corka byla rowniez smakiem i wygladem oczarowana i z namaszczeniem zadala go do szkoly na drugie sniadanie do calkowitego skonczenia bochenka i co mi sie podobalo,to jej slowa,jak wytrawnej koneserki (ma 12,5 lat)...."wiesz mama....ten chleb trzeba smakowac powoli,najlepiej zamknac oczy ,ugryzc i powoli zuc i wtedy caly jego smak sie poczuje......"



Chleb ma swoj smak dosc intensywny i osobiscie nie polecalabym dodawac wiecej niz tylko ewentualnie maslo.



Skladniki na 1 okragly bochenek:
  • 500 g topinamburu
  • 1 maly peczek tymianku
  • 2 lyzeczki soli
  • 500 g maki orkiszowej (Typ 1050)
  • 20 g swiezych drozdzy
  • 1/2 lyzeczki cukru
  • 2 lyzki cieplego mleka
  • 125 ml maslanki
  • maka orkiszowa do wysypania koszyczka
Topinambur ugotowac w skorkach w osolonej wodzie (ok.20-25 minut),odcedzic,obrac i zmiksowac z maslanka.
Z galazek tymianku poobrywac listki,posiekac i wymieszac z sola i maka.
Zrobic zaczyn z drozdzy,cukru,mleka i odrobiny maki i odstawic,zeby ruszyl,nastepnie wymieszac dobrze ze zmiksowanym topinamburem i maka z dodatkami.Haczykowymi koncowkami miksera dobrze wyrobic ciasto,jesli bedzie sie kleilo,nalezy dodac troche wiecej maki i nastepnie odstawic pod przykryciem w cieple miejsce do wyrosniecia na 2 godziny.
Koszyk do wyrastania pieczywa dosc grubo wysypac maka.Ciasto po czasie wyrastania wylozyc na lekko wysypana maka stolnice i dosc energicznie chwile wyrobic,uformowac z niego kule, wlozyc do koszyka i odstawic do wyrastania jeszcze na 45 minut.
Po tym czasie energicznym ruchem wyrzucic z koszyka ciasto na wylozona papierem do pieczenia blache i na drugim poziomie od dolu przy nagrzanym do 220° piekarniku piec 15 minut,nastepnie zmniejszyc temperature do 200° i nastepne 35 minut piec (osobiscie wydawalo mi sie,ze to ciut za malo i pieklam 10 minut dluzej).Na dno piekarnika wstawic miske lub talerz z woda.



** Majeczko-niestety ,nie wyszlo nic z tego zakwasu,ktory mi przyslalas,mimo,ze naprawde sie staralam :( :(

niedziela, 12 grudnia 2010

Kawowy mus z pomaranczami


Jako,ze Kawowy Tydzien Majki dobiega dzis konca i koniecznie cos chcialam przyszykowac w ramach zabawy,tym bardziej,ze kawe uwielbiam jako napoj,to wybor moj padl na deser.Przegladalam wiele fajnych przepisow,nie tylko deserowych,ale ze czas adwentowy u mnie jest bardzo napiety i doba zdecydowanie za krotka,to wybralam ten fajny mus jako ukoronowanie niedzielnego obiadu.


Deser jest pyszny,ale bardzo slodki,wiec warto w sumie albo zamienic biala kuwerture na gorzka lub zrezygnowac z cukru.



Skladniki na 4 porcje:
  • 2 listki bialej zelatyny
  • 150 g bialej kuwertury
  • 4 zoltka
  • 50 g cukru pudru
  • 3 lyzki syropu kawowego (np.Monin)
  • 3 lyzeczki proszku espresso instant (ja nie mialam i dalam normalny proszek espresso)
  • 2 lyzki rumu (pominelam)
  • 250 ml smietanki do ubijania (schlodzic dobrze)
  • 1/2 lyzeczki cukru (do ubijania do smietany)
  • 4 pomarancze o czerwonym miazszu
  • 20 g miodu
  • 1 lyzeczka pistacji
Zelatyne namoczyc w zimnej wodzie 10 minut. Kuwerture posiekac i rozpuscic w wodnej kapieli.Na parze ubic zoltka,cukier puder,proszek kawowy i syrop kawowy na gladka ,kremowa mase,dodac stopiona kuwerture i razem szybko zmiksowac.
Rum podgrzac ( u mnie 3 lyzki soku pomaranczowego) i rozpuscic w nim odcisnieta zelatyne,dodac calosc do kremu i odstawic na 20 minut do schlodzenia.W tym czasie smietane ubic z cukrem i delikatnie wymieszac z kawowym kremem.Napelnic szklanki lub miseczki i schlodzic w lodowce kilka godzin (najlepiej przez noc).
Pomarancze obrac tak,zeby usunac tez biala skorke i ostrym nozem pofiletowac je,a z pozostalej reszty wycisnac ok. 100 ml soku,ktora na malym ogniu nalezy praktycznie na syrop wygotowac z miodem.Odstawic,ostudzic i dodac filety pomaranczy.
Pistacje uprazyc na patelni bez tluszczu,posiekac lub rozbic w mozdziezu.
Na krem dawac po troche pomaranczy w syropie i posypac pistacjami.


Smacznego :)

Przepis pochodzi z czasopisma :Essen&Trinken

czwartek, 9 grudnia 2010

Mandarynki......pachnace swiatelka.......



Zauroczyly mnie te malenkie cudenka tak,ze nie moglam sie oprzec i dolaczylam do zabawy "Noc Mandarynkowych Lampionikow", organizowanej przez Delie i Ewe , a na ktora to Peggykombinera zwrocila moja uwage :) - dzieki ,dzieki,dzieki.......... :)





Poogladalam te sliczne lampioniki ,ktore porobily dziewczyny i nie namyslajac sie wiele usiadlysmy z Mloda i mamusia wycinala,a corcia asystowala przy robieniu fotek :) mysle,ze wspolpraca sie nam jako tako udala,co chcialabym zaprezentowac :) Bylysmy obie oczarowane zapachem tych palacych sie lampionikow,a jest to tak proste i w sumie szybkie do wykonania,ze kazdemu polecam chociazby,zeby wlasnie powdychac ten urzekajacy zapach podczas zimowego snieznego (za oknem) wieczoru :)



No i pozazdroscilam serduszek jako motywu i zrobilam jeszcze jeden :)

niedziela, 5 grudnia 2010

Kasza z miesem i serem

A na obiad byla dzisiaj kasza...... w zasadzie mialam od dluzszego czasu niezmierna ochote na kasze gryczana i bylam pewna,ze mam jeszcze gdzies pudelko w zapasie i jakiez bylo moje rozczarowanie,gdy poza roznymi gatunkami kasz jeczmiennych nie znalazlam niestety gryczanej :( i w ten sposob znalazla sie nastepna pozycja na liscie zakupow podczas krotkiego swiatecznego pobytu w Polsce.Tak wiec z braku upragnionej kaszy gryczanej nie zostalo mi nic innego,jak zamiana gryczanej na jeczmienna i przyrzadzenie zaplanowanego obiadu.
Przepis ten wpadl mi w oko juz w zeszlym roku podczas czytania listopadowego numeru "Kuchni" pod nazwa Kasza Dziedzica i w koncu doczekal sie realizacji.Orginalny przepis troszke pozmienialam i dostosowalam do swojego smaku.

Danie wyszlo smakowite,jednakze moim zdaniem moze byc zdecydowanie troche mniej kuminu,bo dosc wyraznie zdominowal smak calosci.

EDIT: Kasza zdecydowanie zyskuje na smaku drugiego dnia,gdy sie "przegryzie" i kumin nie jest tak intensywny w smaku,jak zaraz po przyrzadzeniu.


Skladniki na 4 osoby:
  • 200 g kaszy gryczanej (u mnie byla jeczmienna)
  • 100 g luskanych orzechow wloskich
  • 200 g bialego sera
  • 200 g wedzonego boczku (parzonego)
  • ok. 300 g karkowki wieprzowej
  • 1 spora cebula
  • 6-7 zabkow czosnku
  • 2-3 lyzki miodu
  • 1/4 kostki masla
  • olej do smazenia
  • 1 lyzeczka tymianku
  • 1 lyzka kminu rzymskiego (jak wspomnialam wyzej nalezy uwazac z iloscia-moze byc spokojnie mniej)
  • sol,pieprz
  • troche sera Cheddar

Sos grzybowy:
  • 1-2 garsci suszonych grzybow
  • 1 szklanka gestej smietany
  • 1 nieduza cebula
  • 2 lyzki masla
  • sol,pieprz
  • 1/2 peczka pietruszki
Grzyby namoczyc przez kilka godzin w zimnej wodzie.
Kasze ugotowac na sypko i nastepnie utaic,czyli odstawic z ognia i przykryc kocem lub pierzyna.Orzechy grubo posiekac i podsmazyc na odrobinie oleju z dodatkiem ok. 2 lyzek masla,wraz z obranymi ale nie pokrojonymi zabkami czosnku.Dobrze posolic i podlac miodem.Odparowac caly plyn,bez przerwy mieszajac,smazyc przez chwile.Orzechy z czosnkiem wymieszac z utajona kasza i pokruszonym bialym serem.Boczek i karkowke pokroic w gruba kostke,cebule- w piorka.Podsmazyc mieso z cebula na 1-2 lyzkach oleju i masle,dorzucajac pod koniec smazenia kumin.Wymieszac mieso z pozostalymi skladnikami,dodac tymianek,pieprz i sol.Umiescic danie w zaroodpornym naczyniu i zapiekac pod przykryciem w twmp. 180° przez godzine.Wyjac z pieca i polozyc na wierzchu potrawy wiorki zimnego masla.
Przyrzadzic sos- w tym celu pokroic grzyby w paseczki,a cebule w kostke.Calosc osolic i podsmazyc na reszcie masla.Gdy grzyby beda miekkie,zaprawic sos smietana i wymieszac z drobno posiekana natka pietruszki.Kasze podawac z sosem i kiszonymi ogorkami.


*w przepisie wystepuje dodatkowo oscypek,ktorego niestety tutaj nie dostalam,a ktory w startej postaci nalezy przed pieczeniem dodac do kaszy.
Ja na koncu posypalam startym Cheddarem.




Smacznego :)


Te pozycje dolaczam do konczacej sie akcji kulinarnej Edysi "Jedzmy kasze"

piątek, 3 grudnia 2010

Panettone,czyli Boze Narodzenie po wlosku

Kiedys przed laty,gdy przyjechalam do Niemiec kupowalam czesto te wloska babe drozdzowa,wowczas smakowala rewelacyjnie,ale do czasu,gdy sie przestalam nia zajadac,a zaczelam sie w nia "wgryzac" i zaczely mnie draznic te wszystkie dodatki,ktorymi sie faszeruje tego typu ciasta z tasmy.Pozniej calkiem o niej zapomnialam az do niedawna,gdy jak zwykle przegladajac stare czasopisma wpadl mi w rece przepis na panettone,ktory po przeczytaniu wcale nie okazal sie tak bardzo skomplikowany i co najwazniejsze- jest bardzo smaczna,moze nie tak "puchata" jak te kupne,ale nam bardzo smakowala :)
Glowna przeszkoda byl brak specjalnej formy do panettone,ale korzystajac z podpowiedzi w przepisie zrobilam "przedluzenie" a raczej podwyzszenie foremki za pomoca papieru do pieczenia i spinacza.




Skladniki na podwyzszona forme o sr. 20 cm:

  • 500 g maki
  • 100 g cukru
  • 1 szczypta soli
  • 1 lyzeczka cynamonu
  • 1/2 lyzeczki mielonych gozdzikow
  • 1 lyzka startej skorki z cytryny
  • 1 paczuszka suszonych drozdzy
  • 125- 250 ml mleka
  • 200 g miekkiego masla
  • 5 zoltek
  • po 100 g kandyzowanej i drobno pokrojonej skorki pomaranczy,cytryny i wisienek
  • 100 g rodzynek (opcjonalnie)
Drozdze rozrobic z odrobina cieplego mleka,lyzeczka maki i cukru i odstawic w cieple miejsce,zeby ruszyly.Nastepnie dodac do nich make,cukier,kawaleczki masla,jajka,przyprawy i skorke cytrynowa oraz wlac czesc cieplego mleka i wyrobic bardzo dobrze mikserem (koncowki haczykowe) ,ciasto nie moze sie kleic,byc gladkie o odchodzic od scianek miski.
Uformowac kule,przykryc i w cieplym miejscu zostawic na godzine,zeby wyraznie uroslo.
Nastepnie do ciasta wmieszac skorki cytrynowa,pomaranczowa,wisienki i ewentualnie rodzynki.Ciasto wlozyc do natluszczonej formy do panettone o sr. 20 cm (lub mozna zrobic "podwyzszenie" normalnej formy papierem do pieczenia) i odstawic raz jeszcze na ok. 30 minut,zeby troche uroslo.
Piec w nagrzanym do 180° (termoobieg) piekarniku 45-55 minut,a jesli zbyt mocno wierzch sie przypiecze-przykryc folia aluminiowa.
Po ostudzeniu mozna babke opruszyc cukrem pudrem.





Przepis pochodzi z zeszlorocznego grudniowego wydania "Bild der Frau-gut kochen & backen"

Smacznego :)
Panettone dolaczam do Korzennego Tygodnia zorganizowanego przez Ptasie :)

wtorek, 23 listopada 2010

Cytrynowy kurczak z ziemniakami i rozmarynem

Po przepysznym Orzechowym Tygodniu czas na niemniej pyszniutki i orzezwiajacy Cytrusowy Tydzien organizowany przez Tatter i tak przegladajac i porzadkujac przed Adwentem moje czasopisma kulinarne trafilam na swietny przepis na lekkiego i pachnacego kurczaka i tak jak go sobie wyobrazilam,tak tez smakowal i pachnial i na pewno czesciej bede wracac do tego przepisu




Skladniki na 4 porcje:
  • 1 kurczak ok. 1,2 kg (ja mialam 4 spore udka)
  • 750 g malych ziemniaczkow
  • 3 cytryny
  • peczek dymki
  • 2 galazki rozmarynu
  • 1 cebula
  • 2 zabki czosnku ( dalam 4)
  • 4 lyzki oliwy
  • sol,pieprz
  • papryka w proszku (ja dalam po 1/2 lyzeczki slodkiej i slodkiej wedzonej i spora szczypte ostrej)
Kurczaka umyc i osuszyc,nastepnie natrzec sola,pieprzem i papryka.Ziemniaki obrac i umyc,piekarnik rozgrzac do 200°C.W brytfannie rozgrzac 3 lyzki oliwy,obsmazyc na nim kurczaka ze wszystkich stron na zloty kolor.Wyjac,a na tym samym tluszczu zeszklic cebule z czosnkiem.Dodac rozmaryn,reszte oliwy i ziemniaki,krotko smazyc,doprawic sola i pieprzem i razem z kurczakiem piec w piekarniku ok. 45-50 minut.
Dymke oczyscic i pokroic na kawalki,cytryny sparzyc i pokroic na cwiartki.Oba sskladniki dodac do piekacego sie kurczaka na ok. 20 minut przed koncem pieczenia.


Przepis pochodzi z listopadowego (2006) wydania "Sol i pieprz"

niedziela, 14 listopada 2010

Pistacje......Migdaly........Orzechy........


Na zakonczenie Orzechowego Tygodnia chcialabym takie drobiazgi zaprezentowac,ktore w ostatnim czasie robilam i nie zdazylam jeszcze tych wpisow zamiescic,a ze wszystkie zawieraja dodatki w orzechowej postaci,to zamkne je w jednym wpisie :)










Pasztet z watrobek z pistacjami- na 1 foremke o poj. ok.600 ml

  • 500 g watrobek drobiowych
  • 6 suszonych miekkich sliwek
  • 6 szalotek
  • 1 zabek czosnku
  • 1/2 peczka tymianku
  • 250 g masla
  • 8 lyzek Porto
  • 3 lyzki posiekanych pistacji
  • sol,pieprz
Watrobki umyc,osuszyc i dobrze oczyscic z blonek.cebulki i czosnek obrac i drobno posiekac.Sliwki drobno pokroic, wymieszac z 4 lyzkami Porto i odstawic.Tymianek umyc,osuszyc,poobrywac listki i posiekac.
Na patelni rozpuscic 50 g masla i obsmazyc watrobki przez 3-4 minuty,wyjac je z patelni,do ktorej wrzucic posiekane szalotki i czosnek,chwilke zeszklic i dodac tymianek i pozostale 4 lyzki Porto i ok. 2 minut dusic.Dodac to do podsmazonych wczesniej watrobek i odstawic do ostygniecia.
Nastepnie zmielic je w robocie kuchennym lub blenderem, maslo utrzec na puszysto i wymieszac z masa watrobkowa oraz dodac posiekane pistacje i namoczone uprzednio w Porto sliwki,dobrze wymieszac i doprawic sola oraz pieprzem.
Napelnic foremke do terriny,przykryc folia i zostawic na noc w lodowce.

Zrodlo: ksiazka "Brunch & Büfett"



Pasta pomidorowo -migdalowa:

  • 100 g mielonych migdalow
  • 1/2 cebuli
  • ok.3 lyzek przecieru pomidorowego
  • sol,pieprz
Cebule obrac i drobniutko posiekac,nastepnie wymieszac z migdalami i przecierem pomidorowym,powinien miec konsystencje pasty,tak,ze moze byc ciut wiecej lub mniej przecieru,doprawic sola i pieprzem i przykryta folia schlodzic przez pare godzin w lodowce.



Na koniec bedzie orzechowo na dzisiejsza kolacje :) Od paru dni czekala na przyrzadzenie i zjedzenie zakupiona brukselka.Mialam zamiar ja zrobic zapiekana pod beszamelem,ale jak zobaczylam u Cuda.wianki ,ktora z kolei odkryla ja u Truskawkowej Ani w ten sposob przyrzadzona,to bardzo chcialam ja przetestowac.Testowanie odbylo sie dzis z duzym smakiem i powodzeniem :) Moje dziecko zaczelo sie przy stole "buntowac" ,ze dlaczego tak rzadko ja kupujemy i jadamy,przeciez "to jest pyszne"-jej slowa :)..... ucieszylo mnie to-nie powiem,bo wiadomo...brukselka akurat nie jest ulubionym warzywkiem wielu ludzi,a tu taka mila niespodzianka :) oczywiscie,ze czesciej zaczne ja kupowac,ale znowu nie za czesto,zeby jej sie nie przejadla w pewnym momencie,bo nie chcemy,zeby ja przestala lubiec :)
U nas stanowilo to dzis samodzielne danie na kolacje,dlatego podwoilam podane proporcje.





Orzechowa brukselka:

  • 500 g brukselki
  • ok. 4 lyzek masla
  • ok. 2 garsci posiekanych orzechow wloskich
  • 1 lyzka miodu
  • 1 lyzeczka otartej skorki z cytryny
  • sol
Brukselke obrac z wierzchnich listkow,ponacinac na krzyz twarde koncowki i ugotowac do miekkosci w osolonej wodzie.W celu zachowania zielonego koloru mozna je po wyjeciu z wrzatku natychmiast wrzucic do miski z lodowata woda.
Na patelni rozgrzac maslo,wrzucic brukselke i obsmazyc na rumiano,dodac posiekane orzechy,skorke z cytryny i na koncu miod,doprawic sola,wymieszac dobrze i podawac jako dodatek do dania glownego lub danie samodzielne,jak u mnie to bylo :)


czwartek, 11 listopada 2010

Rogale marcinskie


......W KONCUUUUUU!!!!!!!!.......... w koncu dostalam bialy mak,dzieki ktoremu moglam upiec te upragnione od lat rogaliki.Maku w tym roku zaczelam poszukiwac juz w sierpniu i dzieki wskazowkom Dobrych Duszyczek na roznych forach i blogach znalazlam go w tutejszym sklepie indyjskim i jako juz szczesliwa posiadaczka czekalam niecierpliwie na Ten dzien :)

Do tej pory co roku podziwialam je z zachwytem i rozmarzeniem na innych blogach oblizujac sie i wyobrazajac sobie Ten smak,ale nie mozna sobie go wyobrazic.......trzeba sprobowac i mimo,ze wiele osob robi te mase z niebieskiego maku i na pewno jest przepyszna,to wiem,ze to nie jest TO....

Druga sprawa jest fakt,ze po spozyciu tych rogalikow musze zrobic koniecznie diete i zwiekszyc intensywnosc cwiczen w studio sportowym,ale ........one sa warte kazdego grzeszku i dodatkowego grama w biodrach......

Po wnikliwych lekturach zeszlorocznych i jeszcze wczesniejszych wpisow prawie wszyscy zgodnie stwierdzili,ze najlepszy przepis na rogale marcinskie podala Bajaderka na CinCinie,wiec uwierzylam i tez zrobilam wedlug jej przepisu :)


Skladniki na 24 rogale:

Ciasto:
  • 1 szklanka cieplego mleka
  • 1 lyzka suchych drozdzy
  • 1 jajko
  • 1/2 lyzeczki ekstraktu z wanilii
  • 3 1/2 szklanki maki
  • 3 lyzki cukru
  • szczypta soli
  • 225g miekkiego masla (z tego 2 lyzki uzyjemy do ciasta)
Nadzienie:

  • 300 g bialego maku
  • 100 g pasty migdalowej (marcepanu)
  • 3/4 szklanki cukru pudru
  • 100 g orzechow wloskich
  • 100 g zblanszowanych migdalow
  • 1 lyzka kandyzowanej skorki pomaranczowej (mozna dac wiecej- do 2 lyzek)
  • 2-3 lyzki gestej smietany
  • 3 podluzne biszkopty (pokruszyc na okruszki)
Do posmarowania:
  • 1 jajko rozbeltane z 2 lyzkami mleka
Lukier:
  • 1 szklanka cukru pudru
  • 2-3 lyzki mleka
  • dodatkowo - posiekane migdaly do posypania
Ciasto:
Drozdze wsypac do mleka, zostawic na kilka minut aby sie rozpuscily i dobrze wymieszac. Dodac jajko i wanilie i lekko wszystko pomieszac.
Make, cukier i sol wymieszac razem w duzej misce, dodac lekko miekkie maslo (2 lyzki) i rozetrzec palcami razem z maka.
Dodac rozczyn drozdzowy mieszajac lyzka lub reka, przelozyc ciasto na stolnice i lekko i krotko wyrobic, tylko do momentu kiedy ciasto stanie sie gladkie. Nie wyrabiac za dlugo - to ciasto powinno zostac lekko lepiace i chlodne. Uformowac je w prostokat, ulozyc na oproszonej maka blasze, przykryc folia i schlodzic w lodowce okolo 1 godziny.
Schlodzone ciasto przelozyc na stolnice i rozwalkowac na prostokat o wymiarach 30x15cm, tak aby krotsze strony stanowily gore i dol. Maslo rozsmarowac rownomiernie na ciescie (zostawic 1/2 cm margines dookola). Zlozyc 1/3 ciasta od gory, nastepnie zlozyc dolna czesc tak, aby przykryla to zlozenia (tak jak skladamy kartke papieru). Dobrze skleic brzegi i delikatnie wywalkowac w prostokat 25x17cm uzywajc jak najmnieszej ilosci maki do podsypywania. Zlozyc tak jak poprzednio i schlodzic na blasze przez 45 minut. Powtorzyc ten proces 3 razy, chlodzac ciasto miedzy walkowaniami przez dobre 30 minut. Po zakonczeniu procesu ciasto dobrze zawinac i wlozyc do lodowki na conajmniej 5 godzin, a najlepiej na cala noc. Wyjac z lodowki na okolo 20 minut przed planowanym robieniem.
Wywalkowac na prostokat o wymiarach mniej wiecej 65x34cm i przeciac wzdluz dlugiego boku na 2 czesci. Kazdy powstaly w ten sposob pasek pokroic bardzo ostrym nozem (brzegi nie powinny byc sklepjone,bo beda sie gorzej listkowaly) na 12 trojkatow.

Masa makowa:
Mak i orzechy sparzyc goraca woda, po 15 minutach odcedzic i dobrze odsaczyc. Zmielic dwukrotnie w maszynce razem z migdalami. Paste migdalowa (marcepan) rozetrzec mikserem z cukrem pudrem, dodac zmielony mak z bakaliami, okruszki biszkoptowe i posiekana skorke pomaranczowa. Dobrze wymieszac, dodac smietane - ale tylko tyle by uzyskac dosc plastyczna mase. Masa nie moze byc zbyt plynna, ani zbyt twarda i dlatego smietane nalezy dawac po troszke i w sumie nie musi zostac zuzyta cala ilosc podana w przepisie.



Rozsmarowywac nadzienie zostawiajac maly margines (ok. 5 mm) na wszystkich bokach trojkata - zwijac w rogaliki zaczynajac od podstawy,ktora mozna naciac lekko w celu uzyskania lepszego kszatltu rogala). Ulozyc na wylozonej pergaminem blasze, przykryc i zostawic do wyrosniecia az podwoja objetosc, tak okolo 1 1/2 godziny.
Wyrosniete rogale posmarowac jajkiem rozbeltanym z mlekiem i piec okolo 20 minut w uprzednio nagrzanym do 180° az sie ladnie zezloca. Wyjac na druciana siatke i jeszcze cieple polukrowac i posypac posiekanymi migdalami.


Naturalnie rogaliki dolaczam do Orzechowego Tygodnia Eli :)

poniedziałek, 8 listopada 2010

Gnocchi dyniowe z maslem szalwiowym i orzechami

I znowu u mnie dyniowo bedzie,ale to normalne ,bo w zasadzie dyniowe dania jadamy mniej wiecej do polowy adwentu i przez cala jesien lezy sobie kilka dyn w oczekiwaniu na swoja kolej,a i tak czesto dokupuje po drodze jakas nowa :)

Po ostatnich makaronowych muszlach z dynia i maslem szalwiowym nabralam ochoty na cos podobnego,ale innego i wybor padl na wloskie kopytka,czyli gnocchi polane maslem szalwiowym i posypane orzechami-pyszny obiad,ktory jest szybki do przygotowania pomijajac czas pieczenia czy parowania dyni na püree.


Moje gnocchi wyszly baaaardzo rustykalnie,bo w zasadzie kazdy jest inny,ale nie jest moja mocna strona lepienie pierogow czy formowanie idealnych kluseczek :)


Skladniki na 4 porcje:
  • 450 g püree dyniowego (tym razem u mnie byla dynia Muscat)
  • 150 g kaszy manny
  • 150 g maki
  • 1 jajko
  • 50-80 g startego parmezanu
  • sol,pieprz, strata galka muszkatolowa
  • kilka lyzek masla,kilka listkow posiekanej szalwii
  • orzechy wloskie
Na püree dyniowe nalezy dynie obrac,pokroic na kawalki i upiec skropiona oliwa ok.45 minut w nagrzanym do 180° piekarniku,nastepnie zmiksowac lub pogniesc widelcem,lekko przestudzic i razem z maka,kasza,przyprawami,jajkiem i serem wyrobic na gladkie ciasto.Jesli bedzie zbyt klejace,do sypac troche wiecej maki.
Z ciasta formowac waleczki,ucinac kawalki,jak na kopytka i wierzchem widelca odcisnac charakterystyczny dla gnocchi wzorek.
Gotowac w dobrze osolonej wodzie od wyplyniecia ich na powierzchnie jakies 7-8 minut (przy zmniejszonej temperaturze),wyjmowac lyzka cedzakowa i podawac polane maslem szalwiowym i posypane uprazonymi na suchej patelni orzechami (moje byly niestety nie uprazone,ale tez smaczne).

Smacznego :)



Jest to zarazem moja pierwsza propozycja do Orzechowego Tygodnia Eli ,ktory sie dzis ku mojej wielkiej radosci rozpoczyna :)

piątek, 5 listopada 2010

Makrela....Pasty.....

Pozazdroscilam wczoraj Atinie tego wspanialego domowego paprykarza szczecinskiego,a ze akurat makrela wedzona lezala w lodowce zakupiona wlasnie z mysla o jakims smarowidle do pieczywa,to decyzja byla blyskawiczna :)

Mialam jedna makrele,ktora podzielilam na dwie porcje i z jednej zrobilam wlasnie ten paprykarz-normalnie bajka....niebo w gebie-jak to sie mowi :) ,a z drugiej polowki tradycyjna paste z wedzonej ryby z jajkiem,ktora robie od lat.


Niemniej skladniki na paprykarz podaje za Atinka w nie zmienionej w ilosci.


Paprykarz szczecinski - skladniki:
  • 1 wedzona makrela
  • 50 g ryzu
  • 1 marchewka
  • 1 cebula
  • 4 duze pieczarki
  • 100 g przecieru pomidorowego
  • 1 listek laurowy
  • 2 ziarenka ziela angielskiego
  • 2 lyzeczki slodkiej papryki mielonej
  • szczypta pieprzu cayenne
  • sol,pieprz,olej do smazenia
Ryz ugotowac i odstawic do wystudzenia,makrele obrac ze skory i dokladnie oddzielic od osci.
Cebule drobno pokroic i zeszklic na odrobinie oleju z listkiem i zielem,dodac starta na grubej tarce marchewke i starte rowniez na tarce pieczarki,dusic do miekkosci.Dodac przepier i reszte przypraw,chwilke razem poddusic i ostudzic.
Wymieszac z ryzem i ryba,jesli potrzeba jeszcze doprawic sola i pipeprzem oraz pieprzem cayenne,zeby bylo leciutko pikantna.
Podawac z pieczywem.



Pasta z jajkiem - skladniki:
  • 1/2 makreli wedzonej
  • 1 spora lyzka masla
  • 1 ugotowane na twardo jajko
  • 1 lyzka posiekanej natki pietruszki
  • sol,pieprz
Makrele oddzielic od osci i dokladnie wymieszac z maslem,pokrojonym drobno jajkiem i natka,doprawic i podawac z pieczywem.



Pasty te sa kolejna moja propozycja w zabawie "Gotujemy po polsku" prowadzonej pod patronatem serwisu "zPierwszego Tloczenia.pl"

Smacznego :)