środa, 24 sierpnia 2011

Corcia gotuje niedzielny obiad :)

W poprzednia niedziele byl u nas koniec wakacji i moja Corcia wrocila z prawie 5 tygodniowego pobytu w Polsce z pomyslem ugotowania niedzielnego obiadu.
Bedac nad jeziorami kupila sobie miedzy innymi Swiat Kobiety,w ktorym byl dodatek,w ktorym znalazla swoje inspiracje.
Jak zaplanowala- tak zrobila, moja pomoc ograniczyla sie do rad organizacyjno-technicznych i w sumie spadla na mnie koniecznosc pomocy przy smazeniu deseru :)
Przepraszam za jakosc fotek, ale byly robione na szybko juz praktycznie podczas konsumpcji tych smakowitosci.
Czytajac te przepisy bylam troche sceptycznie nastawiona do jej wyborow, ale w efekcie koncowym wszystkie trzy dania rewelacyjnie nam posmakowaly.



Wszystkie dania sa przewidziane na 4 porcje.


SALATKA MAKARONOWA Z BRZOSKWINIAMI :

  • 200 g makaronu kokardki (u nas swiderki)
  • 2 lyzki oleju
  • 2 cebulki dymki
  • 2 lodygi selera naciowego (u nas go nie bylo,bo nie lubimy,ale jest na liscie do oswajania)
  • 2 brzoskwinie z syropu (lub teraz w sezonie swieze)
  • 1/2 glowki salaty
  • kilka plastrow boczku ( u nas byl krojony w kostke)
  • 2 lyzki pestek slonecznika
  • po 5 lyzek jogurtu naturalnego, zimnego bulionu i soku z pomaranczy
  • sol, cukier, piperz
  • pieprz czerwony w ziarnach
Makaron ugotowac do miekkosci, odcedzic,ostudzic i wymieszac z 2 lyzkami oleju. Cebulki i seler oplukac i pokroic w krazki, brzoskwinie osaczyc i pokroic na kawalki, dodac razem z cebulka, selerem i umyta i porwana na kawalki salata do makaronu, wymieszac. Posypac uprazonymi ziarnami slonecznika. Jogurt wymieszac z bulionem i sokiem, doprawic sola,cukrem i pieprzem. Salatke podawac z usmazonym boczkiem, sosem jogurtowym i ziarnami czerwonego pieprzu.

*** Salatka bardzo zyskuje na smaku dzieki ziarnom czerwonego pieprzu.




ZUPA BAZYLIOWA Z GROSZKIEM :

  • 1 peczek bazylii
  • 2-3 lyzki masla
  • 1 puszka zielonego groszku
  • 2 szklanki mleka
  • 1 podwojna piers kurczaka
  • sos sojowy
  • sol, pieprz, galka muszkatolowa
Piers kurczaka umyc, osuszyc, pokroic w kostke i zamarynowac w sosie sojowym i mielonym pieprzu.
Bazylie oplukac, pokroic razem z lodygami, kilka listkow odlozyc do dekoracji.
Maslo rozpuscic w garnku, wrzucic na rozgrzane posiekana bazylie ze szczypta soli. Wlac do garnka groszek wraz z zalewa i 3 szklankami wody (nastepnym razem dalabym maksymalnie 2), gotowac pod przykryciem ok. 20 minut. Nastepnie zdjac z ognia, wlac mleko i zmiksowac. Doprawic pieprzem, sola i galka muszkatolowa.
Mieso ponadziewac na patyczki do szaszlykow i usmazyc.
Zupe rozlac do talerzy, udekorowac listkami bazylii i podawac z szaszlyczkami.

*** Bardzo interesujacy smak zupy-delikatnie bazyliowy





BISZKOPTOWE PLACUSZKI JAGODOWE :

  • 8 jajek
  • 8 lyzek maki pszennej
  • 1 lyzeczka cynamonu
  • 250 g swiezych lub mrozonych jagod
  • szczypta soli
  • maslo lub olej do smazenia
  • cukier puder do posypania
Jajka umyc i odddzielic bialka od zoltek. Bialka ubic ze szczypta soli na sztywna piane. Do piany dodawac kolejno 8 lyzek wody (najlepiej mineralnej gazowanej), przesiana make oraz cynamon, na koncu wlac zoltka. Calosc wymieszac do uzyskania gladkiego, jasnokremowego ciasta.
Jagody przebrac, umyc i zostawic na sicie aby obciekly.
Na patelni rozgrzac tluszcz i wlewac po pare lyzek ciasta, na ktore natychmiast wsypywac po troche jagod. Smazyc z obu stron na rumiano, podawac posypane cukrem pudrem.

****w orginalnym przepisie ciasto dzieli sie na 4 porcje smazac omlety, mi to nie wyszlo, bo ciasto sie rwalo, wiec usmazylam placuszki.
Byla to jedyna rzecz , z ktora sobie Alex nie poradzila.


Przepisy pochodza z dodatku "101 przepisow" zalaczonego do Swiata Kobiety.


piątek, 19 sierpnia 2011

Oswajam....... Baklazan.....



Juz kilkakrotnie moj Ktos inicjowal rozmowe na temat probowania roznych warzyw, ktore do tej pory uznawalam za niezjadliwe i niesmaczne, a tak naprawde to tak dobrze ich nawet nie sprobowalam.....Mawia do mnie...."jak mozesz miec taka pasje, a nie sprobowac wszystkiego, co jest jadalne??......" Przyznalam mu w sumie racje, bo jak mozna twierdzic, ze na przyklad sie nie lubi baklazana, jesli sie go moze raz czy dwa jadlo gdzies zagubionego w ratatouille......
Cos,jak male dzieci, ktore na widok czegos na talerzu krzycza z daleka...."ja tego nie lubie" nie sprobowawszy nawet troszeczke.......
U mnie jest podobnie z paroma rzeczami.........


Postanowilam to zmienic i zmienic swoje nastawienie do tego tematu i bede przedstwiac Wam swoje proby oswajania roznych warzyw, bo glownie to o nie chodzi.

Generalnie bardzo lubie duzo warzyw, owocow, malo miesa, ale mam swoje utarte konstelacje warzywne i zawsze te same miejsca w sklepie omijam ,a przy innych sie zawsze zatrzymuje.....
Pare dni temu swiadomie stanelam przy skrzynce z baklazanami i wybralam 3 dosc ladne i nieduze okazy.

Jednego zazyczyla sobie moja corka, zeby pokrojony w plastry jej usmazyc (przy okazji tej dowiedzialam sie ,ze ona baklazana lubi, ale skoro mamusia nigdy nie kupowala ich, to skad mogla wiedziec, ze dziecko je lubi jesc??? - w tym miejscu czerwienie sie ze wstydu.......).

Pokroilam jednego na plastry, posypalam sola i odstawilam na 20 minut, nastepnie oplukalam i osuszylam je, na patelni rozgrzalam troche oleju i usmazylam partiami plastry oberzyny, przed podaniem lekko osolilam je.
Pozostale dwa przyrzadzilam na obiad.............



Faszerowane baklazany z jogurtowym dipem :
  • 2 sredniej wielkosci baklazany
  • ok. 80 g kaszki bulgur (moze byc kuskus lub ryz)
  • 1 spora cebula
  • 3-4 zabki czosnku
  • 3 pomidory
  • 2 lyzki soku z cytryny
  • garsc posiekanej natki pietruszki
  • sol, pieprz
  • szczypta (u mnie dosc spora) kuminu
  • szczypta (rowniez dosc spora i w zaleznosci od upodoban) pieprzu Cayenne
  • 1/2 lyzeczki mielonej wedzonej papryki (moze byc zwykla slodka)
  • olej do smazenia
Sos jogurtowy:
  • 150-200 g jogurtu naturalnego
  • 1-2 zabki czosnku
  • kilkanascie listkow miety (posiekac)
  • sol, pieprz
Skladniki dipu wymieszac razem ,przyprawic i odstawic do lodowki.

Baklazany umyc i przekroic wzdluz na polowki, pokropic sokiem cytrynowym, grubo posypac sola i odstawic na 15- 20 minut. Nastepnie oplukac i osuszyc.
Na patelni rozgrzac kilka lyzek oleju i obsmazyc polowki oberzyny z obu stron, wyjac i osaczyc na papierze kuchennym. Lyzka wydrazyc miazsz i go pokroic.
Na bulgur zagotowac osolona wode i gotowac oplukana w zimnej wodzie kaszke-ok.7-8 minut, odcedzic.
2 pomidory sparzyc, obrac skorke i pokroic w kostke. Cebule rowniez obrac i pokroic w kosteczke, zeszklic na patelni, dodac przecisniety przez praske czosnek, posiekana natke pietruszki, kawalki oberzyny i pomidory, dodac wszystkie przyprawy i chwile razem poddusic.
Wymieszac z ugotowanym bulgurem.
Napelnic wydrazone polowki baklazana, na wierz poukladac plastry trzeciego pomidora, posolic i popieprzyc.
Piec w nagrzanym do 180° piekarniku ok. 35 minut.
Podawac z jogurtowym dipem.


Smacznego :)

Nieco zmodyfikowany przeze mnie przepis zaczerpnelam z ksiazki "Orient"

*****Ogolny wynik oswajania baklazana : bardzo i zaskakujaco pozytywny :) :)



Propozycje te dodaje do akcji "Warzywa psiankowate"

poniedziałek, 15 sierpnia 2011

Charlotte malinowo-czekoladowa

Calkiem niedawno Viridianka oglosila u siebie na blogu konkursik :)
Mnie zainteresowal ten konkurs z dwoch powodow, ktore sa ze soba bardzo powiazane, a mianowicie.........

1. wygrana jest zwiazana z pieczeniem makaronikow, ktore sa moja "zmora" spedzajaca mi sen z powiek prawie, bo probowalam juz dwukrotnie je piec z zachowaniem wszelkich wskazowek mistrzyn i do tej pory wyszly mi jedynie pyszne beziki po prostu i nie spoczne, dopoki nie uda mi sie choc raz upiec ich prawidlowo......
2. warunkiem konkursu jest wykonanie czegos z jej bloga, na co tez blyskawicznie wpadlam, bo Charlotte chcialam tez juz od dobrych dwoch lat zrobic i zawsze cos bylo na przeszkodzie ku temu, a tu prosze..........okazja sama wpadla :)

TUTAJ jest orginal, na ktorym sie wzorowalam tworzac moj deser. Z orginalnego przepisu wykorzystalam pomysl na rozowy mus.


Nie obylo sie bez drobnych niespodzianek, starym zwyczajem zwiazanych z zelatyna......ech.....
Robiac rozowy mus za wczesnie rozpuscilam zelatyne i mi zastygla, a ze nie mialam wiecej, to ponownie podgrzalam ja, ale juz sie porobily grudeczki, ktore sa widoczne na zdjeciu.....
Do czekoladowego musu dalam pol listka zelatyny za duzo, w proporcjach podanych w przepisie ponizej juz zweryfikowalam te ilosc do prawidlowej......

Ogolnie Charlotte jest pieknym deserem, ktory rewelacyjnie nadaje sie na przyklad na prezent.


Skladniki na forme o sr. 20 cm:
  • 200 g podluznych biszkoptow
  • 50 g roztopionego masla
mus czekoladowy:
  • 150 g gorzkiej czekolady
  • 200 g smietanki kremowki
  • 2 lyzki cukru
  • 3 listki zelatyny
mus malinowy:
  • 300 g malin
  • 150 g mascarpone
  • 100 g smietanki kremowki
  • 2 lyzki soku z cytryny
  • 3 lyzki miodu
  • 6 listkow zelatyny
do dekoracji:
  • maliny, tarta czekolada i posiekane pistacje
Biszkopty poprzycinac tak, zeby troche wystawaly ponad forme. Reszte biszkoptow pokruszyc drobno i wymieszac ze stopionym maslem. Wykleic nimi wylozona papierem do pieczenia forme i wstawic na 30 minut do lodowki.
Na mus czekoladowy roztopic czekolade w kapieli wodnej.W miedzyczasie ubic dobrze schlodzona smietanke, na koncu dodac 2 lyzki cukru i wymieszac z przestudzona lekko czekolada. Zelatyne namoczyc, nastepnie rozpuscic i polaczyc z czekoladowym kremem.
Biszkoptami wylozyc brzeg formy,wylac ostroznie na schlodzony spod ciasta czekoladowy mus, wstawic do lodowki, zeby stezal.
W tym czasie przygotowac mus malinowy.
Maliny zmiksowac i przetrzec przez sitko i wymieszac z mascarpone, miodem i sokiem z cytryny, na koncu dodac delikatnie ubita wczesniej smietanke i dobrze calosc wymieszac z rozpuszczona zelatyna.
Wylac na zastygniety czekoladowy mus i ponownie wstawic do lodowki, zeby stezalo.
Udekorowac malinami, starta czekolada i posiekanymi orzeszkami pistacjowymi.




Smacznego :)


środa, 10 sierpnia 2011

Jagodowo- kokosowa kostka

Mimo jesiennej aury za oknami chcialabym zaprezentowac kolejna propozycje ciasta na zimno :) i mysle,ze to raczej juz jedno z ostatnich w tym roku, bo jak tak slucham prognozy pogody w radio, to tylko zawinac sie w koc na fotelu z dobra ksiazka, szklanka herbaty i kawalkiem cieplego drozdzowego ciasta ...........

Ciasto jest lekkie, piankowe i malo slodkie ogolnie, no i tym razem obylo sie bez zelatynowych wpadek :)

Polecam tez robiona dwa lata temu MALINOWO-BRZOSKWINIOWA KOSTKE


Skladniki na forme 24 x 24 cm:
  • 240 g batonikow Bounty
  • 550 g smietanki kremowki (schlodzic dobrze w lodowce)
  • 750 g kwasnej smietany
  • 150 g biszkoptow lub ciastek owsianych
  • 6 listkow zelatyny
  • 150 g jagod ( u mnie byla borowka amerykanska)
  • 75 g drobnego cukru
  • 1 op. cukru waniliowego
  • sok z 1 cytryny (mozna troszke mniej)
Batoniki rozpuscic z 50 g kremowki w kapieli wodnej, dokladnie rozmieszac. Ciastka dokladnie rozdrobnic i wymieszac z masa czekoladowo-kokosowa. Mase wylozyc na natluszczony spod blachy, wygladzic i docisnac, wstawic do lodowki na 30 minut.
100 g jagod zmiksowac, odstawic na bok.
Zelatyne namoczyc, odcisnac i rozpuscic.
Pozostala kremowke (500 g) ubic, odstawic.
Zmiksowac kwasna smietane z cukrem, cukrem waniliowym i sokiem z cytryny i dodac calosc do rozpuszczonej zelatyny, dokladnie wymieszac i na koncu delikatnie wymieszac to z ubita smietanka.
Rozprowadzic po schlodzonym spodzie kokosowym. Z jagodowego musu robic kleksy na ciescie i widelcem robic wzorek, schlodzic ciasto kilka godzin w lodowce, podawac pokrojone na kwadraciki i udekorowane pozostalymi jagodami.



Smacznego :)

Ciasto robilam na podstawie czasopisma "Laura backen"

czwartek, 4 sierpnia 2011

Porzeczkowo-truskawkowy sernik na zimno



W czasie wakacji zrobilam sobie przerwe w pieczeniu, co nie znaczy, ze calkiem zrezygnowalam z przyrzadzania slodkosci. Wrecz przeciwnie, bo majac niesamowita ilosc przepisow na ciasta do wyprobowania, zaniedbalam robienie deserow czy ciast na zimno i wlasnie teraz tez sie przekonalam, ze nie mam prawie zadnego doswiadczenia z operowaniu i odpowiednim dozowaniu zelatyny, o czym sie dowiedzialam robiac te ciasto.



W ostatnim czasie jest na blogach prawdziwy urodzaj na serniki na zimno, co jest oczywiscie adekwatne do pory roku i na co tez sie pokusilam. Wymyslilam sobie dla odmiany sernik z czerwonymi porzeczkami, ktore bardzo lubie i dla oslodzenia go dolozylam troche truskawek...... wyszedl dokladnie taki, jakiego sie spodziewalam i po malej wpadce z poczatkowa konsystencja masy serowej spowodowana wlasnie nieumiejetnoscia obsluzenia sie zelatyna byl juz taki, jaki byc powinien......
Po calej nocy spedzonej w lodowce moj sernik byl prawie calkowicie plynny i doszlam do wniosku, ze zanim go wyleje, to sprobuje go uratowac, problem byl nie w samej masie serowej, zeby ja ratowac, ale w tym przesiaknietym spodzie ciasteczkowym, ale mimo to zlalam prawie wszystko do miski, dodalam wiecej zelatyny i raz jeszcze wylalam do formy i wstawilam do lodowki, po 2 godzinach juz bylo widac, ze cos z niego bedzie, no i rzeczwiscie .......


Skladniki na forme o sr. 22 cm:
  • 150 g zwyklych biszkoptow
  • 80 g stopionego masla
masa serowa:
  • 700 g sera ( u mnie bylo 500 g serka Philadelfia i 200g mascarpone)
  • 200 g drobnego cukru (mozna dac wiecej-ogolnie do 350g ,jesli sie nie daje chalwy)
  • 100 g chalwy waniliowej (mozna oczywiscie ja pominac)
  • 1 op. cukru waniliowego
  • 1-2 lyzki soku z cytryny
  • 400 g czerwonej porzeczki
  • ok. 200 g truskawek
  • 1/2 szkl. smietanki kremowki
  • 18 listkow zelatyny (12 listkow jest na 1 l plynu) -podaje ilosc laczna juz zweryfikowana po mojej wpadce,choc moze byc ciut mniej,bo wyszedl dosc "sztywny"
Ciastka drobno pokruszyc i wymieszac z maslem. Forme wylozyc papierem do pieczenia i wylepic dno masa ciasteczkowa, wstawic do lodowki na czas przygotowywania masy serowej.
Porzeczki i truskawki umyc, osuszyc,oczyscic i zmiksowac razem, mozna przetrzec przez sitko, zeby nie bylo pestek porzeczkowych. Serki wymieszac dobrze z cukrem, chalwa, cukrem waniliowym i sokiem z cytryny, dodac owoce. Smietanke ubic. Zelatyne namoczyc i podgrzac. Mase serowa wymieszac z zelatyna i ubita smietanka, wylac na przygotowany ciasteczkowy spod, schlodzic w lodowce przez kilka godzin.


Smacznego :)

wtorek, 2 sierpnia 2011

Mietowo-bazyliowe pesto



Pare dni temu moja przyjaciolka przyniosla mi z ogrodka wiechec miety.............
Z taka duza iloscia nie mialam jeszcze do czynienia, bo kupuje na biezace potrzeby male peczki tylko, a tu naraz taaaaaka ilosc :) :) no i natychmiast mialam problem.......jakby ja tu przerobic????
Czy na swiezo parzona jako orzezwiajacy napoj czy suszona rowniez jako dodatek do herbaty znalam wczesniej, nie wspomne jako o popularnym dodatku do mojito,bo nie pijam, ale co mozna by jeszcze ze swiezej miety zrobic???
Troche sama pogooglalam, a i na Facebooku padly propozycje, za ktore serdecznie dziekuje :)
....decyzja zapadla i tak powstalo pesto, jak rowniez syrop z miety polecony i robiony przez Dorotke, ktory jednak szczerze mowiac niezbyt mnie zachwycil, wyszedl za slodki i jakos za malo mietowy, dokladnie, jak Dorota go opisala :) ........., ale naturalnie zuzyje go do jakiegos deseru :)



Przepis na te pesto znalazlam na niezawodnej stronie "Essen und trinken" i jest naprawde, naprawde rewelacyjne, co tez Ktos potwierdzil z pelnym zachwytem i przekonaniem, ze tym samym skonczyla sie era kupnych pesto.............


Zepsula mi sie waga, wiec podaje proporcje na filizanki o poj. ok. 200 ml

Skladniki na maly sloiczek :
  • 1 lekko ubita filizanka listkow miety
  • 1 lekko ubita filizanka listkow bazylii
  • 1/2 filizanki drobno startego parmezanu
  • 1/2 filizanki pestek dyni
  • sol, pieprz
  • 1 lyzka soku z cytryny
  • 6-8 lyzek oleju z pestek dyni (mozna tez wymieszac ten olej ze zwyklym olejem roslinnym)
Wszystkie skladniki zmiksowac razem,przelozyc do sloiczka i przechowywac w lodowce, mysle,ze spokojnie okolo 2 tygodni mozna je w zimnym trzymac.
Mozna podawac do grilowanego miesa, szczegolnie jagnieciny, grilowanych warzyw czy potraw z krewetkami.



Smacznego :)

czwartek, 28 lipca 2011

Trifle truskawkowe i mile wyroznienie


Pare dni temu spotkala mnie mila niespodzianka ze strony Maggie , ktora u siebie wyroznila moj blog- dziekuje :) :)


O sobie pisalam juz przy okazji wczesniejszych wyroznien (TUTAJ i TUTAJ) i od tamtej pory niezbyt wiele sie u mnie zmienilo, no moze poza tym, ze mojej kotki juz nie ma :( :( .........

Co do nominacji ulubionych blogow, to jak zwykle sie wstrzymam, bo lubie ich tak wiele, co czesciowo widac po dlugiej liscie u mnie w zakladkach i zareczam Was, ze to nawet nie sa w polowie wszystkie, ktore lubie odwiedzac.......




Dzisiaj znowu zaprezentuje Wam nastepny deser, ktory pare dni temu przyrzadzilam z nadal dostepnych tutaj gruntowych truskawek, wiec korzystam jeszcze, ze mozna je kupic, bo niedlugo znow beda jakies "mutanty" zza morza w sklepach straszyly.....



Trifle jest deserem warstwowym i w zasadzie robi sie go z dodatkiem budyniu czy bitej smietany, jak dla mnie jest ladna nazwa na warstwowy charakter deseru czy na przyklad salatki.....




Skladniki na 2 spore porcje :

  • ok. 50 g ciasteczek amarettini
  • 150 g greckiego jogurtu
  • 50 g mascarpone
  • 2 lyzki plynnego miodu+ 1 lyzeczka dodatkowo do truskawek
  • 1/2 lyzeczki prawdziwego cukru waniliowego lub odrobine ziarenek z wanilli
  • 2 lyzki soku z limetki + 1 lyzeczka dodatkowo do truskawek
  • ok. 250 g truskawek
  • kilkanascie listkow miety
Amarettini pokruszyc i odstawic. Wymieszac jogurt z serkiem, miodem, wanilia i sokiem z limety. Czesc truskawek zmiksowac bez zadnych dodatkow, a czesc pokroic w kosteczke i wymieszac z miodem, sokiem z limetki i drobno posiekanymi listkami miety.
W szklaneczce lub czarce nalozyc warstwe jogurtu , na to warstwe pokruszonych ciasteczek, nastepnie znowu jogurt, pozniej mus truskawkowy i truskawki z mieta. Przed podaniem schlodzic 2-3 godziny.
Oczywiscie mozna inaczej sobie warstwy ulozyc lub wiecej ciasteczek. Deser nie jest zbyt slodki, wiec jak ktos lubi, to mozna mus zrobic z dodatkiem cukru.




Smacznego :)

niedziela, 24 lipca 2011

Morele w knedlach i deserze

Najpierw krotko o moim stanie zdrowia, bo musze Wam sie pochwalic, ze zaczelam juz chodzic z jedna kula, jeszcze tydzien, no.... maksymalnie dwa i juz sie pozbede moich "niebieskich pomocnikow"..............uff............... coraz mniej ograniczen i niedogodnosci........

W tym sezonie naprawde niewiele korzystalam z owocow lata, jednak te "uwiazanie" w domu i niemoznosc wyprawy na pobliski targ, a poza tym ograniczona sprawnosc w mieszkaniu skutecznie mnie zniechecaly do stania w kuchni......

Teraz powoli juz wychodze, korzystam jeszcze z truskawek, ktore u nas jeszcze bez problemu mozna kupic, kupuje maliny, jezyny, porzeczki, brzoskwinie i morele......



Kilka dni temu przypomnialy mi sie knedle z morelami, ktore czesto latem robie, poza tym natknelam sie w czasopismie "Essen und trinken" na kilka deserow morelowych i ladnie poprosilam Ktosia, aby zakupil w tureckim sklepie fajne, dojrzale morele. Postaly jeszcze dwa dni i zrobily sie idealne do moich celow.....



Smietanowo-jogurtowy deser z morelami:

  • ok. 500 g moreli (powinny byc slodkie)
  • 200 ml slodkiej smietanki dobrze schlodzonej
  • 450 g pelnotlustego naturalnego jogurtu
  • 4-5 lyzeczek cukru
  • 3 lyzeczki fixu do smietanki
  • 3 lyzki soku z limety
  • 2 lyzki miodu
  • 2 lyzki platkow migdalowych
Miod rozgrzac na patelni,dodac platki migdalowe i chwile zrumienic. Rozsmarowac gladko na blasze wylozonej papierem do pieczenia i schlodzic. Jak masa zastygnie, mozna wlozyc na jakis czas do lodowki, bedzie sie latwiej lamalo.
Morele sparzyc, obrac skorke i wypestkowac, 2-3 sztuki pokroic w kosteczke, reszte zmiksowac z sokiem z limety.
Smietanke ubic, dodajac na koncu cukier wymieszany z fixem i wymieszac z jogurtem.
Musem morelowym zamiennie ze smietanka wymieszana z jogurtem napelniac 4 szklaneczki do deserow, na wierzch rozlozyc pokrojone kawalki moreli i po kawalku migdalow w miodzie.



Smacznego :)


Knedle z morelami :




Zrobilam je jak zawsze z TEGO przepisu, dodajac po jednej jezynie do srodka moreli i zamiast cukru w kostkach mialam normalny brazowy, wiec dawalam po ok. 1 lyzeczce .




Tym razem podalam je polane przyrumieniona tarta bulka lub z kwasna smietana do wyboru.





Smacznego :)

Obie propozycje dolaczam do kulinarnej akcji Morelkowo Brzoskwiniowo 3 organizowanej przez kabamaiga :)

czwartek, 21 lipca 2011

Bliny gryczane z wedzonym lososiem

Od dawna przymierzalam sie do zrobienia takich prawdziwych gryczanych blinow, a ze dostalam spory kawalek swiezo wedzonego lososia przywieziony przez siostre znad morza, to stwierdzilam, ze wykorzystam kawalek go jako dodatek do blinow, na ktore znowu znalazlam przepis w niedawno zakupionej przeze mnie fantastycznej ksiazce "Kresowy tygiel kulinarny- kuchnia bialoruska" Andrzeja Fiedoruka.
Na pewno jeszcze nieraz przedstawie tu propozycje zaczerpniete z tej ksiazki, bo sa to receptury bliskie mojemu sercu, jako, ze moja Mama pochodzi z tamtych stron i o wielu tamtejszych prostych smakolykach tylko slyszalam, a niektorych dane bylo mi pokosztowac bywajac jako dziecko w odwiedzinach u krewnych na Bialorusi.....
Podana w ksiazce gramature zmniejszylam o polowe.





Skladniki na ok. 30 blinow:

  • 300 g maki gryczanej
  • 20 g swiezych drozdzy
  • 7-8 g cukru
  • 2 male jajka
  • 1 szklanka mleka
  • sol
  • tluszcz do smarowania patelni przy smazeniu
Drozdze rozetrzec w misce i rozprowadzic 1/2 szklanki cieplego mleka.,dodac 100 g przesianej maki, dobrze wyrobic i postawic w cieplym miejscu przykryte sciereczka do wyrosniecia.
Gdy rozczyn podwoi swoja objetosc, dodac sol, zoltka, pozostale cieple mleko i make, dobrze wyrobic. Przed koncem wyrabiania delikatnie polaczyc z piana ubita z bialek i pozostawic w cieplym miejscu do ponownego wyrosniecia.
Wyrosniete ciasto przeniesc w poblize plyty i smazyc bliny na posmarowanej tluszczem patelni (bliny powinno sie smazyc praktycznie na suchej patelni). Ciasto nakladac lyzka na grubosc ok. 5 mm i smazyc z obu stron lekko rumieniac.
Ja podalam je z wedzonym lososiem i sosem smietanowym.




Sos serowo-smietanowy:
  • 1 kubeczek kwasnej smietany
  • 50 g twarozku koziego
  • sol, pieprz, sok z cytryny do smaku
  • posiekany koperek
Wszystkie skladniki wymieszac, doprawic do smaku.


Smacznego :)

czwartek, 14 lipca 2011

Lekkie ciasto wieloowocowe


Na poczatku czerwca moja 13-letnia juz Nastolatka miala urodziny i jak zwykle padlo pytanie z mojej strony...."jakie chcialabys ciasto urodzinowe???"

Musze Wam powiedziec, ze odkad swietuje z przyjaciolmi swoje imprezki urodzinowe,czyli od 3-go roku zycia ,to nigdy nie chciala torta.......wiecie.......takiego klasycznego dzieciecego, jakich teraz pelno.......z kolorowymi masami marcepanowymi, figurkami czy cukrowymi kwiatami.......

Zreszta podobnie bylo zawsze z balami przebierancow....... moja kochana Corcia nie miala ani razu zyczenia byc ksiezniczka, byly zwierzatka czy bajkowe postacie, ale nigdy ksiezniczka w rozowej sukience z korona na glowce..... Tak szczerze mowiac , to nie ubolewalam z tego powodu ;)

Wracajac do urodzinowych ciast, to przez ladnych pare lat jako tort krolowalo ciasto marchewkowe, pozniej byla "faza" na ciasto cytrynowe z cytrynowym lukrem , a ostatnimi laty zyczy sobie zawsze cos z owocami na urodzinowy stol.....W tym roku inaczej nie bylo, dostala kilka czasopism do reki i wybrala sobie taki oto placek.....

A Wasze dzieci???? maja zyczenia co do urodzinowych ciast czy tortow??? zycza sobie klasyczne torty, czy tez te piekne, kolorowe w formie boiska pilkarskiego czy lalki Barbie czy moze w formie motylka????? a moze tez wola zwykle ciasto z owocami ??????



Skladniki na blaszke 32 x 39 cm:

  • 375 g maki
  • 3 plaskie lyzeczki proszku do pieczenia (dalam 2)
  • 150 g cukru
  • 1 op. cukru waniliowego
  • szczypta soli
  • 4 jajka
  • starta skorka z 1 niepryskanej cytryny
  • 300 g kwasnej smietany
  • 3-4 brzoskwinie
  • 2 banany
  • 500 g wisni
  • 1/2 lodygi rabarbaru (moze byc,ale nie musi, dodalam go od siebie,bo lezal w lodowce)
Brzoskwinie sparzyc wrzatkiem, polac zimna woda, obrac ze skorki i pokroic na kawalki. Wisnie umyc, wydrylowac. Banany obrac i na kawalki pokroic.

Wszystkie skladniki ciasta dokladnie zmiksowac ,wylac na natluszczona i opruszona maka blache,wygladzic. Powykladac rownomiernie owoce na ciasto i piec je ok. 35 minut w uprzednio nagrzanym do 200° piekarniku.
Wyjac, wystudzic i mozna podawac na przyklad z waniliowymi lodami.



Smacznego :)

Zrodlo : "Laura backen - einfach lecker"

piątek, 8 lipca 2011

Smazone kwiaty cukinii




Dzis przedstawiam kolejna propozycje z kwiatami cukinii, tym razem smazone w glebokim tluszczu. Teraz musze poczekac na nastepne kwiaty jakis czas, bo sie skonczyly i musze wysiac kolejna porcje :) Tak ze poznym latem znowu cos Wam zaproponuje :)




Skladniki na 1 porcje:

  • 125 g koziego twarozku
  • 3-4 listki miety
  • 3-4 listki bazylii
  • 2 polowki suszonych pomidorow z oleju
  • sol,pieprz
  • 4-5 kwiatow cukinii
Ciasto-podaje tak na oko:
  • 1 jajko
  • kilka lyzek mleka
  • 1-2 lyzki maki
  • 1 lyzka drobno startego parmezanu
  • sol
  • olej do smazenia
Pomidory osaczyc,ale nie musi byc zbyt dokladnie,drobno je pokroic i wymieszac z posiekanymi listkami miety i bazyli i twarozkiem, doprawic i napelniac przygotowane wczesniej kwiaty cukinii (czyli musza byc delikatnie oplukane i osuszone i wyciete preciki ze srodka) , zawinac delikatnie gore kwiata wraz z farszem.

Skladniki ciasta zmiksowac i odstawic,ciasto powinno miec konsystencje gestszego ciasta nalesnikowego.

Przygotowane kwiaty dobrze otoczyc w ciescie i smazyc w glebokim tluszczu ok. 5-6 minut ,w trakcie smazenia obrocic je delikatnie widelcem .

Podawac z zielona salata i bagietka lub jako dodatek do grilowanego kawalka miesa.



Smacznego :)

środa, 6 lipca 2011

Cukinia....Kwiaty.....Sery.....Tarta....

Od wczoraj siedze troche nad swoim blogiem, zmieniam go, udoskonalam, pewne zmiany juz widac, jeszcze na pewno bedzie ich troszeczke, bede wdzieczna za komentarze,jak sie Wam podoba nowy wystroj, mile widziane beda rowniez wszelkie slowa krytyki, ktore na pewno przemysle i moze wprowadze w zycie, choc od razu musze sie wytlumaczyc, ze nie mam zielonego pojecia o technicznych aspektach prowadzenia bloga, wiec moze byc, ze nie wszystko bede umiala przedlozyc w praktyce.

Tak notabene bylabym wdzieczna ,jakby ktos lopatologicznie wytlumaczyl mi, jak w naglowku bloga umieszcza sie takie male fotki, jakie wiele osob je ma na swoich blogach.......z gory dziekuje :) :) :)



A teraz chcialabym zaprosic Was na przepszna tarte z nadziewanymi kwiatami cukinii, ktora dzieki zeszlorocznym podpowiedziom Szarlotka (dzieki stokrotne :)) zasialam na swoim prywatnym balkonie po dlugotrwalym i bezowocnym poszukiwaniu kwiatow na targu.
Takie rozwiazanie polecam kazdemu, bo uprawa ta nie zajmuje za duzo miejsca, a mamy swieze i w dosc sporej ilosci kwiaty.

Inspiracji dostarczyla mi Bea i jej blog :) :)




Skladniki na forme o sr. 28 cm :

  • 200 g ciasta francuskiego
  • 8-9 kwiatow cukinii
Farsz:
  • 50 g ricotty
  • 50 g kremowego koziego serka
  • 50 g fety
  • 1 zoltko
  • 1-2 lyzki tartego parmezanu
  • 3/4 lyzki posiekanej natki
  • kilka listkow bazylii
  • garsc posiekanych orzechow wloskich
  • sol, pieprz
Masa serowo-jajeczna :
  • 3 lyzki ricotty
  • 2 jajka
  • 2-3 lyzki tartego parmezanu + ok.2 lyzek do posypania tarty
  • 50 ml slodkiej smietanki
  • garsc lisci bazylii
  • sol, pieprz
  • garsc posiekanych orzechow wloskich
Ciastem wylozyc natluszczona foremke, wylozyc na wierzch papierem do pieczenia, obciazyc fasola lub grochem i podpiec ok.15 minut w 200°, przesudzic.

Kwiaty cukinii bardzo delikatnie oplukac, osuszyc i ostroznie otworzywszy usunac preciki kwiatowe.
Orzechy podprazyc na suchej patelni,odstawic.
Skladniki farszu dokladnie utrzec,dodac orzechy,doprawic, wymieszac i napelniac delikatnie kwiaty. Mozna to robic mala lyzeczka lub za pomoca rekawa cukierniczego.
Kwiaty ukladac na podpieczonym spodzie tarty i zalac je wymieszana masa serowo-jajeczna. Posypac uprazonymi orzechami i posypac parmezanem.
Piec w nagrzanym do 200° piekarniku przez ok. 30 minut.



Smacznego :)

Moja mala uprawa na balkonie :)

środa, 22 czerwca 2011

Crumble truskawkowo-rabarbarowo-morelowe



.........bardzo szybki spontan na dzisiejszy deser i praktycznie zamiast obiadu, ale strasznie chcialo mi sie wlasnie cos takiego i calkowicie zaspokoilo zarowno apetyt na obiad jak i na deser :)

Lubie crumble, bo jest to niezwykle smaczny i nieskomplikowany deser, do ktorego mozna uzyc w zasadzie wszelkie owoce, jakie sie ma w danej chwili pod reka.
Polecam rowniez np. Jablkowe crumble z zurawina



Skladniki na okragla forme o sr. ok.28 cm:

  • 500 g truskawek
  • 3 lodygi rabarbaru
  • 4-5 sporych moreli
  • 1 lyzka cukru
Kruszonka:
  • 125 g masla
  • 3/4 szkl. maki
  • 1/2 szkl. brazowego cukru
  • 1/2 szkl. platkow owsianych
  • garsc posiekanych orzechow laskowych
  • 1/2 lyzeczki cynamonu
  • 1/2 op. cukru waniliowego
Skladniki na kruszonke zmiksowac lub zagniesc reka, odstawic na bok.Truskawki umyc, usunac szypulki i wylozyc je do zaroodpornego naczynia lub innej formy, morele umyc, wypestkowac i pokroic na kawalki, podobnie rabarbar, ktory przed polaczeniem z pozostalymi owocami zasypalam na chwile lyzka cukru.
Na owoce wylozyc kruszonke i zapiekac 30 minut w nagrzanym uprzednio do 170-180 ° piekarniku.
Wyjac i podawac gorace z waniliowymi lodami.



Smacznego :)

sobota, 4 czerwca 2011

Crostata al limone czyli cytrynowa tarta


.......Pisalam, ze bede wykorzystywac wydobyte z czelusci pamieci komputera swoje archiwalne zapiski, ale mialam okazje do upieczenia czegos swiezego z okazji urodzin mojej Corci..... mam 13-letnia juz corke.........o rany!!!!! kiedy ten czas zlecial???????? dopiero,co sie moja Myszka urodzila,a tu prosze.....kolejny roczek zlecial i wczoraj miala swoj wielki dzien :)

W sumie przez moje unieruchomienie w domu nie moglysmy razem swietowac, ale nadrobimy to.......na pewno :) , a poki co upieklam dla niej cytrynowa tarte i mam nadzieje,ze rownie entuzjastycznie zostanie przez nia przyjeta jak przez Kogos, kto juz mial okazje jej sprobowac i stwierdzil, ze dawno czegos tak pysznego nie jadl. Ktos nie lubi zbyt slodkich ciast, a ze ta tarta taka wlasnie jest, to nie dziwie sie,ze przypadla Mu do gustu, mi naturalnie tez i mam nadzieje, ze moja Corcia tak samo bedzie nia oczarowana - spelnienia marzen Coreczko :)




Skladniki na forme o sr. 28 cm :

Ciasto kruche:
  • 200 g maki
  • 50 g cukru
  • szczypta soli
  • 1 zoltko
  • 125 g zimnego masla
  • 2 lyzki zimnej wody
Masa serowa:
  • 500 g sera Ricotta (jako,ze mialam tylko 1 op. ,to uzylam 250 g mascarpone i 250 g ricotta)
  • 200 g cukru
  • 3 jajka
  • 4 niepryskane cytryny
  • cukier puder do posypania
Skladniki na ciasto szybko zagniesc, owinac w folie spozywcza i schlodzic w lodowce przez ok. 30 minut. Nastepnie rozwalkowac miedzy dwoma warstwami folii spozywczej i wylozyc nim natluszczona forme do tarty, ponakluwac widelcem.
Jajka ubic na puszysta mase ze 100 g cukru, dodac ser i starta skorke z 2 cytryn,jak rowniez wycisniety sok z 1 cytryny. Wszystko razem zmiksowac i wylac na przygotowane wczesniej ciasto, wygladzic.
Piec w nagrzanym do 180° piekarniku 45-50 minut, wyjac i ostudzic ( ja studzilam przy uchylonych drzwiczkach piekarnika).
Pozostaly cukier zagotowac ze 100 ml wody i dodac pokrojone w cwiercplasterki pozostale 2 cytryny, gotowac ok. 4-5 minut, ostudzic. Poukladac osaczone plasterki cytryn na ciescie, opruszyc cukrem pudrem i lekko skaramelizowac w piekarniku (funkcja-gril).
Mi niezbyt wyszlo te karamelizowanie i dojrzalam w koncu do kupna palnika do tego celu- juz sie ciesze na ten zakup- hurrraaaaa :)




Smacznego :)
Przepis pochodzi z ksiazki "Backschule - Step by step"

wtorek, 31 maja 2011

Poledwica wolowa ze szparagami,chili i mango

Szczerze Wam powiem,ze w tym roku jakis pech mnie przesladuje........

Dopiero co zrehabilitowalam swoje kolano po styczniowej artroskopii i strasznie juz sie cieszylam,ze moge rozwinac skrzydelka w fitnes studio, a tu nastepny "zonk" :( .Ta sama noga.... spiralne zlamanie kosci piszczelowej....... operacja......tydzien w szpitalu i lacznie 12 tygodni o kulach.......i nawet nie moge pomyslec o stapnieciu na te noge.....czyli plany urlopowo-wakacyjne mam "odgornie" zaplanowane......Tja......i kto powiedzial,ze sport to zdrowie????????? hihi- zartuje oczywiscie (coz innego mi pozostalo) ,ale wypadek mialam w drodze z fitnes studio, upadek z rowerem i rower "zalatwil" mi noge upadajac po prostu na nia.....

Wegetuje w domu, moge zapomniec o zrobieniu zakupow czy o dluzszym spacerze, w zasadzie o gotowaniu czy fotografowaniu rowniez.....Powoli moge dluzej niz 5 minut posiedziec przed kompem, wiec bede mogla poodwiedzac Was podziwiajac wspanialosci przez Was przyrzadzane, a sama bede co jakis czas sie przypominac tym,co mam zapisane w kompie po prostu.

21 maja minely rowniez 3 lata odkad pojawil sie pierwszy wpis na moim blogu.....tez w sumie planowalam cos extra na te okazje,ale niestety los zrzadzil inaczej,niemniej nie rezygnuje z blogowania ,a mam nadzieje,ze po wakacjach,gdy stane na obie nogi,to nadrobie zaleglosci u siebie :)


Zapraszam Was na pyszna poledwice wolowa ze szparagami,ktora robilam jeszcze przed swoim wypadkiem, polecam,bo wyszla rewelacyjna :)



Skladniki na 4 porcje:
  • 350 g poledwicy wolowej
  • 200 g zielonych szparagow
  • 200 g bialych szparagow
  • 200 g straczkow groszku cukrowego
  • 1 dojrzale mango
  • 1 kawalek swiezego imbiru (wielkosci orzecha wloskiego)
  • 2 zabki czosnku
  • 1 czerwona papryczka chili (jesli chcemy bardziej ostra potrawe,to uzywamy rowniez nasionka)
  • 100 ml sosu sojowego
  • 1 lyzeczka skrobi
  • 1/2 peczka kolendry lub natki pietruszki
  • 2 lyzki oleju
  • swiezo mielony pieprz, sol
Sos sojowy wymieszac ze skrobia i 150 ml wody, dodac obrany i drobno posiekany imbir, czosnek i chili i zamarynowac w tym pokrojone w platki mieso.
Szparagi obrac (zielonych nie trzeba obierac, wystarczy je lekko zgiac i sama sie zlamie koncowka ,ktorej nie jemy) , pokroic na kawalki i razem z groszkiem cukrowym obgotowac ok. 3 minut w osolonej wodzie,odcedzic i przelac dobrze lodowata woda.
Mango obrac i pokroic na kawalki, kolendre lub pietruszke oplukac,osuszyc i posiekac.
Rozgrzac na patelni olej (ja zawsze mieszam zwykly olej z olejem sezamowym) i partiami smazyc wyjete z marynaty mieso, nastepnie dodac szparagi, groszek cukrowy i mango, posolic,popieprzyc,podlac marynata pozostala z marynowania miesa,krotko zagotowac,dodac posiekana zieleninke i podawac z ryzem.



Smacznego :)


Przepis pochodzi z majowego wydania "Lisa kochen & backen"